Brassic

Brassic

Download Polish Subtitle

Season 3

Release info

Brassic S03E01 1080p WEB-DL HEVC x265 5 1 BONE
Brassic S03E02 1080p WEB-DL HEVC x265 5 1 BONE
Brassic S03E03 1080p WEB-DL HEVC x265 5 1 BONE
Brassic S03E04 1080p WEB-DL HEVC x265 5 1 BONE
Brassic S03E05 1080p WEB-DL HEVC x265 5 1 BONE
Brassic S03E06 1080p WEB-DL HEVC x265 5 1 BONE
Brassic S03E07 1080p WEB-DL HEVC x265 5 1 BONE
Brassic S03E08 1080p WEB-DL HEVC x265 5 1 BONE
A Commentary by milton712

Tags

webdl
Published on: 2026-08-06
Downloads: 0
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

Poniższy program zawiera wulgaryzmy,

przemoc, sceny o charakterze seksualnym

oraz humor dla dorosłych od samego początku.

Moi chłopcy są zajęci, więc musisz mi coś odebrać.

Dobra, dobra. Nie ma sprawy. Co to?

Nazywa się Tony Tillerton. To człowiek.

Powiedz mi, co ci powiedział, Saro.

Coś ty, kurwa, powiedział Sarze?

Jedynym ogniwem łączącym mnie z tym pieprzonym bezgłowym trupem jesteś ty...

i twoi kretyńscy kumple. Nic na mnie nie mają, Vin.

W bogactwie i biedzie, w zdrowiu i... - Policja! - Uzbrojona policja!

Vincencie O'Neil, aresztujemy cię pod zarzutem zmowy w celu popełnienia zabójstwa.

Popełniacie błąd. Jesteś moją pierwszą myślą rano

i ostatnią wieczorem.

„Skazuję pana na sześć miesięcy pozbawienia wolności”.

O'Neil. Czas.

Co?

Chodź tu, Ernie. Przytul mnie, stary.

To była przyjemność, Vin. Dobry z ciebie chłopak, co?

Czy ty masz, kurwa, wzwód?

Stoi ci! Ej, Erniemu wreszcie stanął!

Aż się prosi, żeby go obrobić.

Trzymaj się z dala od szkół, ty stary zboczeńcu.

Dobrze, proszę wejść

do tej ostatniej kabiny, panie O'Neil. Tak.

A kiedy pan wejdzie, proszę zdjąć spodnie. - Co?

Spokojnie, to tylko środek ostrożności. Wypuszczają mnie z więzienia.

Nic sobie w dupę nie wsadzę. - Zdziwiłbyś się.

No pewnie, że bym się zdziwił. Widzisz, odbyt to...

Niesamowity narząd. Trochę jak kobieca macica.

Potrafi się rozszerzyć do ogromnych rozmiarów. - Och.

Znajdowałem w nich mnóstwo fajnych rzeczy. - Dawaj.

No... Kiedyś znalazłem telefon. - No proszę.

- Narkotyki, wiadomo. Pistolet. - Co? - Piłę do metalu. - Ja pierdolę.

- Odtwarzacz MP3. - O rany.

Lampki choinkowe. Miałem taką minę.

- Miniaturową łódź podwodną. - Po co?

- Powieść o Harrym Potterze. - Spadaj. - Serio. - Przecież są, kurwa, takie grube.

Tak. „Insygnia Śmierci”. Sześćset stron.

To co, rzucimy szybko okiem?

Ty... No chodź.

No dobra, o co w tym chodzi?

Zawsze chciałeś się tym zajmować zawodowo?

Tak jakoś w to wszedłem. Zobaczyłem otwór.

Ej, ej!

Kurwa!

Sugar, Sugar, obudź się. Jesteśmy spóźnieni.

- Jesteśmy spóźnieni! - Kurwa.

Nie wierzę, że zaspałem.

Obiecałem mu, że tam będę.

Wyruchali cię w dupę? - Nie, kurwa, nie wyruchali.

Założę się, że cię nieźle wyruchali. - Nie, to nie moje klimaty.

- Na razie. - Siema, Vin. - Siema, Georgio. - Wszystko dobrze?

Nie najgorzej. - Do przyszłego tygodnia, Vinnie! - Pierdol się!

Chodź tu, młody. Wujek Vinnie!

Och! Ale się za tobą stęskniłem.

Tęskniłem. Przepraszam, że mnie nie było.

Ale przystojniak. - Cześć. - Hej. - Witaj z powrotem.

- Wszystko dobrze? - Tak, a u ciebie? - Tak.

- Przyniosłeś mi skręta? - Jasne. - Ach!

Siema, Sugar! Młody!

Ten hotel był okropny.

Znów ją zobaczyłem

Czemu nie chciałeś, żeby chłopaki cię odebrali?

Chciałem, żeby ten mały urwis był pierwszą osobą, którą zobaczę.

Co? Poza tym te gamonie i tak by zapomnieli, nie?

- Nie odwiedzali cię? - Raz czy dwa. Czasem zadzwonili.

Ale miałem wrażenie, że tylko próbują mnie udobruchać.

Jak plantacja? Wszystko z nią dobrze?

- Tak. - Tak? - Tak, w porządku.

Całe, kurwa, szczęście. McCann się odzywał?

Nie sądzę. A do ciebie się nie odzywał? - Mhm.

Nie. Nie powiedziałem, kiedy wychodzę. Może dlatego.

Może po prostu czeka, aż wyjdę.

Dobrze, że te gamonie nie wiedziały, kiedy mnie wypuszczają.

Urządziliby imprezę niespodziankę, nie? Wiesz, o co mi chodzi.

Mhm. Szkoda.

Hej, Vinnie!

- Wszystko gra? - Vinnie.

- Jak się masz? - Witaj w domu, stary.

Co?! Dobrze was widzieć.

Co oni tu, kurwa, robią? Cholera.

Ej, zajmij się Tylerem, dobra? Ja pierdolę.

Och, przepraszam, nie przerywajcie przeze mnie. Czego, kurwa, chcesz?

Przyszedłem cię powitać, Vinnie.

Dzięki. A teraz możesz już wypierdalać, Slater, co?

Aha. Dobrze, przepraszam. Jasne, pójdę.

Ale dla ścisłości

powinno być: „Wypierdalaj, inspektorze Slater”.

Koniec z mundurem.

Prawda, Hoskins?

- Bum. - Mhm.

Inspektor, co? Gratulacje, Carl. Może teraz zbadasz

doniesienia o miejscowym facecie, który rucha psy.

Uśmiechaj się, dupku, bo dziś wieczorem ja i mój zespół

odwiedzimy twój przybytek dla dorosłych.

A jeśli każdy dokument, certyfikat i pieprzony przepis

nie będzie zgodny z prawem i aktualny, zamknę ten lokal.

A co do ciebie, „mechaniku”,

wiem, że handlujesz kradzionymi felgami. I, kurwa, cię dorwiemy.

No i Vincent.

Och.

Biedny Vinnie bez mamusi. Och.

„Uniemożliwienie zgodnego z prawem pochówku zwłok”.

Tylko tyle zdołali wymyślić?

Sześć miesięcy.

Wiem o twojej plantacji i wiem, że działasz z McCannem.

I biorę sobie za punkt honoru,

żebyś ty i wszyscy twoi parszywi kumple

trafili za kratki

na tak długo, jak tylko pozwala prawo.

- Pierdol się. - Myślałem, że to ten moment. Przepraszam, źle odczytałem sytuację.

Ej! To był pudel.

Oceńmy realnie sytuację, dobrze?

No dobra. Dokumenty Rat & Cutter są, jak rozumiem, kompletnie spieprzone.

No tak. Jasne, załóż, że skoro ja tu rządzę, wszystko poszło w cholerę.

Załóż, że cała papierologia jest w kompletnym, kurwa, chaosie. - A jest?

Tak się składa, że jest. Tak.

Chwileczkę, skarbie. Miałeś być współzastępcą kierownika.

Mówiłeś, że zajmujesz się pozwoleniami, pamiętasz?

- Chryste, jesteś do niczego. - Kretyn. Serio, to kretyn.

Uporządkowanie tej pieprzonej papierologii potrwa miesiące,

więc legalnie lokalu nie poprowadzimy. Zostało nam tylko zioło.

Nie mogą znaleźć miejsca, gdzie je uprawiamy.

Tym razem ograniczmy wizyty.

Jest z tym pewien problem. - Jaki problem?

No... z plantacją.

O cholera.

Gdzie jest zioło?

Co? Gdzie jest pieprzone zioło?

Zabrali, kurwa, wszystko? Ludzie McCanna. Co do jednej rośliny.

Znaczy... mamy przejebane.

Nie mamy klubu ani zioła. Do tego pieprzony Slater i ta kreatura.

Kim jest ten pieprzony typ, z którym się włóczy? Ten mały homunkulus.

Kozaczy i dyszy nam prosto w kark.

Jak my, kurwa, będziemy teraz zarabiać?

Coś się trafi.

Wiem, że tam jesteś, Vinnie! Widzę, jak palisz na łóżku!

Dobra. Cholera, stary. Która godzina?

Nieważne, kurwa. Po prostu otwórz.

Czego, kurwa, chcesz? Coś mi wpadło na kolana.

Jak zabrać dziecku cukierka. - Tak?

Nie dosłownie, kurwa. Po co miałbym trzymać cukierki na kolanach?

Nie jestem pieprzonym pedofilem, Vin. A nawet gdybym był,

nie zwabiałbym dzieci cukierkami trzymanymi na kolanach.

Kręciłbym się przy basenach albo gdzieś.

Przy pieprzonych salach zabaw.

Nie wiem, co bym robił, ale na pewno nie używałbym cukierków.

Byłbyś świetnym pedofilem. Nie mam wątpliwości. Czego chcesz?

Mam dla nas robotę. Zarobimy na niej tysiące.

Jaką robotę?

Wielki skok na byczą spermę.

Co? Dawaj.

- Beze mnie. - Bez ciebie?

To będzie najłatwiejsza kasa, jaką kiedykolwiek zarobiłeś.

Kraść seksualne szczyny dla pieprzonego wściekłego Gandalfa.

Dopiero wyszedłem z więzienia. Czemu miałbym kraść dla ciebie seksualne szczyny?

Slater już dyszy mi w kark i w ogóle.

Spierdalaj, Jim, ty stary chuju.

Dobra! Zaniosę to, kurwa, pozostałym!

Idź! A kiedy wszyscy będziemy wydawać kasę ze spermy,

nie przyłaź potem do mnie jęczeć.

- Au! - To, kurwa, bolało, palancie!

- Pierdol się. - Ty się pierdol, stary chuju.

Hej, Vinnie. Wszystko gra, kutasie?

Jak leci? Co to, kurwa, jest, stary?

Ogólnokrajowy Tydzień Samobadania. To Valerie, moja nowa koleżanka.

Valerie Wagina. Dzień dobry, Vinnie.

Stary, ona nie brzmiałaby w ten sposób. - Właśnie że tak.

Dokładnie tak by brzmiała. - Gówno prawda.

To cipa. Jak ma według ciebie brzmieć?

Ale nie warczałaby, stary. Brzmiałaby... - Jak?

Po amerykańsku, nie?

Nie, nie. Mówię ci. Zarówno prywatnie, jak i zawodowo

stanąłem twarzą w twarz z tysiącem cip

i każda jest bezwzględna, brutalna. Mówią: „Dzień dobry, doktorze”. - Przestań.

„Wygląda pan na niegrzecznego chłopca”. - Odpierdol się. „Chodź tutaj”.

Przestań. Nie machaj tą cipą jak pacynką.

Jak było w więzieniu? - W porządku.

Chyba o siebie dbałem. Jadłem trzy posiłki dziennie.

Trochę ćwiczyłem...

przez pierwszy tydzień. - Wyruchali cię w dupę? - Nie, kurwa, nie wyruchali.

- Naprawdę? - Nie! Więzienie nie jest jedną wielką orgią analną,

która zaczyna się, gdy tylko wejdziesz za pieprzone kraty.

A jak twoja...

No wiesz... choroba dwubiegunowa? - Tak.

Ja pierdolę. Było w porządku.

Kurwa, sporo tam myślałem, wiesz?

Zwłaszcza nocą, kiedy zamykają drzwi.

Myślałem o mamie...

i o tym, jak mnie porzuciła.

Kurwa. Zrobiłem Tylerowi dokładnie to samo, nie?

Chodź.

Muszę mieć czymś zajętą głowę.

Inaczej odzywają się głosy.

Może wrócisz do starych numerów i dawnej ekipy?

Nie chcę znowu trafić do więzienia. - To działaj na małą skalę.

Sprzedawaj trochę zioła czy coś. - O kurwa.

Ale z ciebie złoty człowiek.

Stary. Całkiem niezłe.

More Polish subtitles for Brassic

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left