The first 200 lines.
Przelotne kłamstwa
Odcinek pierwszy
Cześć, Lucío.
Telmo, skarbie.
Nie możesz tu wchodzić.
Te maszyny są bardzo niebezpieczne.
Zobacz, to ty. Szefowa wszystkich szefów.
Ale śliczny. Dziękuję.
Co to robi?
Mrozi. Tak bardzo, że aż parzy.
Czemu ludzie to sobie robią?
Bo myślą, że dzięki temu będą piękniej wyglądali,
a to sprawi, że będą szczęśliwsi.
Chodź, idziemy stąd.
- Olivo, śniadanie! - Już idę!
Dam to do mojego nowego biura. Szybko, zawołaj tatę.
Tato, a śniadanie?
Już gotowe.
Krok czwarty: odzyskaj swoje jestestwo.
Kultywuj swoje marzenia.
Zawsze rozpieszczaj tkwiące w tobie dziecko.
Krok piąty: od drogi do sukcesu.
Podejmij ryzyko!
Często sieć istnieje, nawet jeśli jej nie widzisz.
Krok szósty:
czekaniu powiedz „nie”.
Nie ma na nie czasu.
Nie czekaj na szczęście, tylko działaj.
Krok siódmy...
Przepraszam, kim pani jest? Zastępcą dyrektora, prezesem?
Niezmiennie prezesem twojego fanklubu.
To dodaje ci 30 lat. Chwila...
Co ty wyprawiasz?
- Skarbie... Seler. - Chętnie.
- Dzięki. - Wiesz,
udało mi się skończyć pierwszy rozdział.
Dzień nie mógł zacząć się lepiej. Wiedziałam, że ci się uda.
Palę się, żeby go przeczytać.
Włożyłaś nowe buty.
- To wyjątkowy dzień. - Wyglądasz olśniewająco.
- Dzięki, kochanie. - Naprawdę ślicznie.
Zobacz, co właśnie przyszło.
Prezent ślubny od cioci Belén.
Chłopaki, otworzymy prezenty, jak będziemy wszyscy.
Jesteśmy wszyscy.
Muszę odebrać nowy samochód. Właśnie się dowiedziałam.
- Tak szybko? - Tak.
- Nie zaczekasz na premię? - Mam czekać?
Kochanie, nie czekaj na szczęście,
- tylko... - Działaj.
Może poczekam na twoją pierwszą wypłatę, zanim odejdę z programu?
Albo na opinię wydawców o pierwszym rozdziale.
Przestań, zaufaj mi. Mówiliśmy o tym.
Ja się wszystkim zajmę, a ty pisz dalej,
żebyś mógł im powiedzieć, żeby wsadzili sobie program w dupę.
Powiedziałaś, żeby wsadzili sobie w dupę!
Kto tak powiedział? Ja? Ty tak powiedziałeś?
- Hej... - Co?
Kochanie...
Czym ja sobie zasłużyłem na to szczęście?
Zapracowałeś na nie.
Oboje na nie harowaliśmy. Uwielbiam cię.
Chłopaki, wieczorem świętujemy.
Kocham was!
Powodzenia!
Ślicznie wyglądasz!
Olivo.
Jakbyś raz zlazł z komórki,
może byś zachwycił się światem.
Tato, właśnie widziałem filmik młodego artysty z Nowej Zelandii
i rozmawiałem z kilkoma filmowcami z Chin.
To w niej mam cały świat.
„To w niej mam cały świat”.
Zbierajcie się do szkoły, jesteśmy spóźnieni. Jazda!
Wszystko gotowe. Faktura i dokumenty.
- Doskonale. Dziękuję. - Nie ma za co.
- Mogę? - Naturalnie. Jest pani.
Wspaniały.
Dzień dobry, Lucío. Dokąd masz ochotę dziś pojechać?
Mówi do mnie.
Kiedy ostatnio ktoś zadał pani to pytanie?
Natalia... Obcięłaś grzywkę!
- Zmałpowałam od ciebie. Wyszczupla twarz. - Rewelacja.
Od 9 siedzą w sali konferencyjnej.
- Szampan już się schłodził. - Dzięki bardzo.
Jesteśmy ledwie drobinkami, prawda?
Już przyszła.
Nie spodziewałam się takiego powitania.
Nam też odebrało mowę. Proszę, przeczytaj.
- Chwileczkę. Co to? - Cóż...
Wypowiedzenie pracy.
To widzę, ale dlaczego?
- Myślałaś, że się nie zorientuję? - Nie rozumiem.
Nowa kabina do krioterapii CharmConcept
z projektem i technologią podejrzanie podobną do naszej.
Ogłosili ją dziś rano.
Jak oni to zrobili? Kto... To niemożliwe.
Moment. Myślicie, że to moja sprawka?
Pozwiemy cię za szpiegostwo przemysłowe
i będziemy ubiegać się o odszkodowanie za straty.
Ricardo, to absurd. Wiesz, że bym tego nie zrobiła.
Tak myślałem. Aż zobaczyłem to.
Te zdjęcia zrobiono w dniu,
w którym spotkałam się z Adolfem w CharmConcept.
Ale... Santiago, możesz potwierdzić, że odrzuciłam wtedy ich ofertę pracy.
Tak, wiedziałem o tym spotkaniu,
ale nie mogę potwierdzić, o czym mówiliście.
- Słucham? - Nie wiem tego.
Ricardo, nie możesz w to wierzyć.
Lucío, to dla mnie niezwykle bolesna sytuacja.
Widziałem, jak rozkwitałaś w naszej firmie.
Jakbym mogła coś takiego zrobić?
Ricardo, proszę cię. Ten prototyp jest niedokończony,
bo ma wadę i może być niebezpieczny.
Masz dziesięć minut na zebranie rzeczy i opuszczenie budynku.
Więc teraz ty zostaniesz zastępcą dyrektora?
Nie wiem. Jest za wcześnie, by o tym myśleć.
- Jak mogłeś? - Jak co mogłem?
Nie zmuszaj nas do wezwania ochrony.
Jak mogłeś?
- Gratulacje! - Nie teraz.
To byłeś ty.
Miałeś dostęp do mojego komputera i tej samej dokumentacji.
Teraz rozumiem, dlaczego nalegałeś, żebym poszła na tamtą rozmowę.
To ty zrobiłeś mi zdjęcia.
To bardzo poważne oskarżenie.
Lucío, wystarczy. Santiago wstawił się za tobą.
Jak ja nie mógł uwierzyć, że nas zdradziłaś.
Skończ już te sceny.
Ricardo, ta pieprzona glista sprzedała prototyp konkurencji,
żeby zająć mój fotel!
Co ty wyprawiasz, Alfonso? Zostaw mnie!
Puść mnie, proszę!
- Uspokój się. - Jestem bardzo spokojna.
Wierzyć się nie chce, ty...
Puszczaj!
To jeszcze nie koniec.
Nie spocznę, dopóki prawda nie wyjdzie na jaw.
- Ani na sekundę. - Świetnie.
Dokąd masz ochotę dziś pojechać, Lucío?
PUSTA STRONA
Nie, myśleli, że Jules Verne to latynoski influencer.
Był największym swych czasów. Przewidział podróż na Księżyc.
Od tamtej podróży minęło 60 lat.
I nie lubię myślenia, że „kiedyś było lepiej”.
Ale minimum wiedzy ogólnej...
Młodzi muszą szukać własnej bibliografii, wolnej od naszych uprzedzeń,
i naturalnie znajdą Verne'a lub innych klasyków.
Wybacz, ale to utopia, której nawet Platon czy Thomas More...
Do której kamery?
Drogie pokolenie Z, oni też nie są influencerami.
Mam dwóch synów.
Pozwalam im oglądać telewizję lub grać w gry tak długo, jak chcą.
- Bez limitów. - Taki ojciec roku?
Ale pod warunkiem,
że tyle samo czasu spędzą na czytaniu.
Zwykle się tego trzymają.
Basilio Barabino, optymista nawet w swoim ostatnim programie.
Tak, niedługo wyjdzie moja nowa powieść i z wielkim żalem
- muszę was opuścić. - My żałujemy jeszcze bardziej.
A już dopiero pożałujemy, gdy zrecenzujemy twoją książkę.
Też to przeżyję. Co, jeśli wam się spodoba?
Dziękujemy bardzo, Basilio.
- Dziękujemy wszystkim. - Dziękuję.
Tytuł ojca roku
za ścierpienie takiego miałkiego, sfrustrowanego palanta jak ty.
Te niepiśmienne buraki próbują mnie pouczać...
Telewizja robi z mózgów papkę.
Przejdziemy do konkursu?
Porażka i głupota...
A teraz czas na... Literową ruletkę!
Był włączony?
Lucía.
Skarbie, nareszcie.
Muszę z tobą pomówić.
Już po wszystkim.
Kazałem im się gonić.
Dosłownie?
Cóż... Nie bawiłem się w dyplomację.
Nie ma odwrotu.
Gratulacje!
To wspaniale! Bardzo się cieszę.
Wieczorem świętujemy.
Muszę kończyć, mam telefon.
Kocham cię.
Dokąd teraz jedziemy?
Cześć. Jest Maite?
Tak, ale zaraz ma zabieg.
Lucía.
- Maite. - Lucía?
Nie możesz tu być!
Wylali mnie.
- Co? - Wyrzucili mnie z pracy.
Jaja sobie robisz?
Nie. Mówią, że sprzedałam prototyp kriogenizatora konkurencji.
Jakbyś mogła?
Zrobiłaś to?
Oczywiście, że nie. Jestem pewna, że to był Santiago, mój współpracownik.
Mam...
Robię plastykę pochwy i znieczulenie już zaczęło działać.
No comments yet. Be the first to leave one.