The first 200 lines.
Dobra robota. Muszę tak zrobić, gdy jestem...
- Tak. - Wyjmiesz powoli?
- Tak. Zrobię to powoli. - Dobra.
Dobra, robię to powoli. Ćwiczysz mięśnie Kegla? Kegel...
Milion plemników wyrusza w podróż.
Niektóre nie wrócą do domu.
- Milion plemników. - Plemników.
- Jesteś słodki. - Ty jesteś słodka.
- Kochanie? - Tak?
Odchodzę od zmysłów, bo Peggy i Mia chcą, żebym napisała im przysięgę,
a zgodziłam się już zrobić im tort. To strasznie przytłaczające.
Twoi przyjaciele już mnie stresują.
Wiem, przykro mi.
Nie chcę jechać na ten ślub. Wolę zostać tu z tobą.
Powiedzmy im, że się zatruliśmy.
- Tak. - Że bolą nas tyłki.
- Tak. - I nie ma na to lekarstwa.
Tak.
Pojedźmy do Nowego Jorku i zróbmy urodzinową niespodziankę mojej mamie.
Mówisz serio? Nie możemy nie pojechać.
Ja... Nie, myślałem, że nie chcesz jechać.
A ty nie chcesz jechać?
Jasne, że chcę.
- Wszystkiego najlepszego! - Cześć!
Co słychać, kochanie?
- Kocham cię. - Co u ciebie? Też cię kocham.
Czemu nie odbierasz telefonów?
Ślubuję cię kochać.
Ślubuję, że będę dla ciebie opoką. Jakie to oklepane.
Opoka. Boże. Co za koszmar.
Spójrz na tę ucztę, słonko.
- Rany, te ziemniaki będą pyszne. - Wygląda obłędnie.
Co tam jesz? Na pewno nie jest tak dobre, jak to, co mamy tutaj.
- Mam sok. - Sok? Co?
Tak. Jest dobry dla endometrium.
Wiecie, że staram się o wnuka dla was.
- Co jest nie tak z twoim endometrium? - Kochamy cię.
Jak opuścisz jeszcze jedną imprezę rodzinną, to cię wydziedziczymy.
Nie przychodź do notariusza.
- Następnym razem przyjadę. Obiecuję. - Żartowałem.
Kochanie?
Przepraszam. O której mamy samolot?
Serio? Wolisz spędzać czas z przyjaciółmi Lex niż z rodziną?
Musimy iść. Bardzo was wszystkich kocham. Pogadamy naprawdę niedługo.
Kocham was. Tęsknię. Wszystkiego najlepszego, mamo.
Czekaj, czekaj.
Musimy iść natychmiast.
- Masz wszystko? - Tak.
- Dezodorant? - Tak.
Golarkę?
Szczotkę do zębów?
Tak.
Zaczynamy wakacje.
Jedziemy.
WĘGLOWODANY
- Gotowe. - Udało się.
- Dwa pojemniki? - Tak.
- Co mam z nimi zrobić? - Zjeść. Żartuję.
- Zjem je. - Nie rób tego.
- Dobrze? - Tak, dziękuję.
Lexie, chcę, żebyś dobrze się bawiła z przyjaciółmi z college'u.
Chcę, żebyś odpoczęła i...
- Uprawiała seks? Chodzi jej o seks. - Przestań.
Dzięki. Dziękuję za pomoc.
Nie ma za co. A ty, przystojniaku,
zrób mi przysługę.
Chcę piękne, czekoladowe dziecko, jasne?
- Mamo? - Muszę cię zgłosić do Działu Kadr.
- Jasne. - Do zobaczenia.
Bawcie się dobrze. Idźcie już. No już.
- Spójrz na te biodra, mamo. - Zostawić cię na chwilę...
Dobra. Właśnie. Spadajcie.
Laski na ulicach mówią „Monty, udało nam się”
Czuję się dziś tak dobrze na moim osiedlu
Letnie spódniczki I kolesie w ciuchach od Kani
Członkowie gangu Zapomnieli o strzelaniu
Musicie wejść w ten rytm Zanim pójdziecie po zapłatę
Zatem dolejcie sobie I unieście ręce w górę
Chcę usłyszeć, jak wszyscy mówią
Jestem trochę podjarany Bo tak to robimy
Nikt nie robi tego tak jak w South Central Bo tak to robimy
Stany Zjednoczone nie negocjują z terrorystami.
Nie negocjujemy z terrorystami. Zgadza się.
Ale terroryści też są ludźmi.
Kiedyś byli dziećmi ssącymi piersi swych matek.
Śmiali się, płakali i marzyli o świetlanej przyszłości.
Wypuśćcie go.
Ja, prezydentka Stanów Zjednoczonych, obiecuję wam. Macie moje słowo.
Razem stworzymy świetlaną przyszłość.
Zabezpieczyć kokpit.
Mocny odcinek.
Tak.
Tak, mój odcinek samolotowy.
Przyniósł mi moją pierwszą nagrodę Emmy.
Nie, wiem. Widziałam, że oglądasz swój film.
- Podczas lotu to dla mnie jak talizman. - Tak, cóż...
Bardzo dziękuję za bilet w pierwszej klasie.
Niesamowite. Nigdy w niej nie leciałam. Mój tort ma własne siedzenie.
Proszę, miałam punkty. To nic wielkiego.
Tak.
Schodzisz z góry Punakha bez tlenu.
Musisz wybrać.
Możesz poddać się górze lub sięgnąć do bogów
i zrobić coś wyjątkowego.
I w tym momencie na mój telefon satelitarny dzwoni Steve Jobs.
Co? Myślałem... On nie umarł?
Chyba czuł, że zbliża się koniec,
bo chciał się ze mną połączyć w cielesnej formie,
zanim wszedł do kolejnego samolotu. Mówi do mnie:
„Robbie, nikt nie chce rysika. Nie bądź rysikiem. Bądź palcem.
Gdziekolwiek wskaże twój palec,
tam ujawni się twoje przeznaczenie”.
Już dobrze. Mamusia tu jest. Wiem.
Próbuję napisać tekst przysięgi Mii i Peggy, ale mi to nie idzie.
- Wiem. - Przysięgę dla siebie pisze się samemu.
To dla mnie wielki zaszczyt, ale... Czuję się obciachowo.
Wszystko dobrze, kochanie?
Tak.
Oglądanie tego ją uspokaja?
Tak. Tak, to jest...
To klasyk.
- Dobrze. Cieszę się. - Wszystko w porządku, słonko.
O Boże. Dobra, Mia...
Widziałam, jak wypełniała dokumenty pozwalające przewieźć w bagażu pistolet.
- Nie wierzę. - Tak.
Nie znam bardziej liberalnej osoby od niej.
Brała udział w Projekcie Niewinność.
Macierzyństwo niektórych zmienia.
Szanuję twoje wybory
i twoją wolność.
Nie sądzisz, że ona...?
Nie. Nie, to by było szaleństwo.
- Wiesz, co chciałam powiedzieć? - Tak, że głosowała na...
- Nie sądzę. - Nie.
- Nie, nie. - To...
A ja na to: „Steve, jestem w Butanie.
Dosłownie nie mam tlenu na tę rozmowę.
Możesz mi wysłać wiadomość?”.
A on na to: „Nie za bardzo znam się na telefonie”.
Więc mu wyjaśniam:
„Po prostu podyktuj do telefonu to, co chcesz mi powiedzieć,
a ja potem będę mógł to przeczytać”.
To stąd wziął ten pomysł?
Shauna, chcę ci raz jeszcze podziękować
- za pomoc przy naszym ślubie. - Tak.
Bez ciebie pewnie poszłybyśmy tylko do urzędu.
To naprawdę fajne, że zebrałaś znów wszystkich przyjaciół razem.
Nie ma za co. Zasługujecie na to. Cała przyjemność po mojej stronie.
Podoba ci się?
Wyliż mi tyłek, tato.
Tak. Wyliżę ci tyłek, mała.
Całuj, no już.
Hej, Levi. Nie chcesz podłączyć słuchawek?
Hej, Peggy. A ty nie chcesz wrócić na miejsce i założyć własnych słuchawek?
Levi eksploruje.
Zdecydowanie.
Jesteśmy rodziną proseksualną.
Super. Dobra.
Miłego lotu. Pójdę do toalety, dobra?
- Tak, bierz mojego fiuta, mała. - Pieprz mnie, tatusiu. O tak.
Co, do diabła?
- Och, mocniej. Tak. - Bierz go po jaja, mała. No dalej.
- Dzięki, Mani. - Ale fajnie.
- W porządku? - Tak. Dziękuję.
Mam dla ciebie prezent.
Od miejscowego projektanta, sama kupiłam.
- Śliczne. - Są piękne.
Każdy szczegół jest cudowny.
- Mani? - Tak?
- Weźmiesz to na chwilę? - Tak, oczywiście.
Tylko bardzo uważaj. Wiem, że będziesz, ale...
- Oczywiście. Trzymam. - Weź tylko...
- Na pewno? Naprawdę... - Tak.
- Żartuję. Trzymam. - To mało zabawne.
W porządku.
Cześć.
Cześć. Jak leci?
- Dobrze. Sprawdzam, co u ciebie. - Świetnie.
Jestem tutaj, więc jest świetnie. A ty jak się masz?
Świetnie. Ja... U nas wszystko wspaniale.
Ostatnio o tym myślałam. Jesteś...
Zdałam sobie sprawę, że byłaś moją pierwszą kobietą.
I pierwszym człowiekiem, któremu szczerze otworzyłam swoje serce.
Gdy byłam z tobą, po raz pierwszy naprawdę kochałam.
Ja czułam tak samo, w wielu kwestiach.
Z tego powodu chciałam, żebyś napisała naszą przysięgę.
Nic na siłę. Ale to zaszczyt. Jestem tym podekscytowana.
Dziękuję.
- Tak. - Następny.
Moja kolej.
- Miłego dnia. - Wzajemnie.
Pistolet?
Ach, tak.
Gdy byłam w ciąży z Ani, oglądałam dużo filmów o prawdziwych zbrodniach.
Wiedziałaś, że na większości osiedli jest przestępca seksualny,
który jeszcze nie popełnił przestępstwa?
- Gdzie oni są? - Nie wiem. Piszę do nich.
Hej, hotel Josha i Lindsay ma fatalne recenzje. Spójrzcie.
„Poszliśmy z żoną na romantyczny spacer z okazji 25. rocznicy”.
Gratulacje. „Znaleźliśmy trupa”.
No comments yet. Be the first to leave one.