The first 200 lines.
DO ZOBACZENIA W MOIM 19. ŻYCIU
MOJE 3. ŻYCIE
Hae-wol.
Gdy pierwszy raz przypomniałam sobie poprzednie życie,
nie wiedziałam, co o tym myśleć.
- Hae-wol. - Mamusiu.
Już dobrze. Właśnie tak.
Mamusiu.
Mamo!
Nie wiedziałam, czy to dzieje się naprawdę.
Mamo!
Te wspomnienia mnie przerażały, ale z jakiegoś powodu też smuciły.
Ale byłam pewna jednego.
Moje serce pragnęło znów ją zobaczyć.
Mamo!
MOJE 3. ŻYCIE
MOJE 18. ŻYCIE
Ju-won.
Ju-won.
Co tu robisz o tej porze?
Kiedy przestaniesz?
Z czym?
Czemu ostatnio tak dziwnie się zachowujesz?
Głowa mi pęka.
Ju-won, proszę.
Proszę.
- Mamo. - Tak?
Jest we mnie coś, co ty…
Nieważne.
Powiedz.
Ju-won,
od zeszłorocznych wakacji nad morzem
dziwnie się zachowujesz.
Całymi dniami gadasz do siebie.
We śnie błagasz o życie.
Błagasz, żebyś już nie musiała się odradzać.
Muszę wiedzieć, co ci jest. Jesteś chora?
Mamo.
Mamo!
Mamo!
Kim jesteś? Jest tam kto?
Mamo. To ja, Hae-wol.
Co robisz? Puszczaj mnie!
Mamo!
- Chodź tu! - Mamo!
Mamo! To ja, Hae-wol!
Mamo!
- To ja, Hae-wol! - Chodź tu!
Mamo!
- Mamo! Jestem Hae-wol! - Wynoś się stąd!
Boję się.
Czy ona mnie zaakceptuje?
Już dobrze.
Jesteś
moją piękną,
mądrą
i kochaną córką, Ju-won.
Bardzo…
cię kocham.
Rozumiesz?
Nigdy nie miałam takiej matki jak ty.
Obiecuję ci.
W następnym życiu będę cię pamiętać.
Nawet jeśli umrę,
wrócę do ciebie w następnym życiu.
Więc się nie smuć.
Po prostu żyj.
Dobrze?
Ju-won, już dobrze.
Dobrze.
Mamo.
JAK ZAPOMNIEĆ O TYM, ZA KIM TĘSKNIMY
Mamo.
Przepraszam.
- Mamo. - Pani Ban.
Seo-ha.
Ju-won?
Dyrektorze Mun.
To ja, Ban Ji-eum.
Tak.
Wiem.
Dyrektorze Mun.
Ban Ji-eum
naprawdę pana lubi.
Lubię pana.
Chodźmy.
Ma pan miękkie dłonie.
Musieliśmy biec.
Dlatego złapałem panią za rękę.
Nawet jeśli tak było,
zapamiętam to na długo.
Czemu się tak pani zachowywała?
Pani Yoon była pijana, więc odwiozłam ją do domu.
I widziałam jej matkę.
Przypomniała mi moją mamę, która mnie porzuciła.
Przykro mi.
Dlaczego panu przykro, że matka mnie porzuciła?
Dokąd się udała?
Pewnie tam, dokąd chciała.
Byłam zbyt zajęta wiązaniem końca z końcem, by się smucić.
Rodzina nie zawsze musi mieszkać pod jednym dachem.
Każdy ma własne życie.
Czasem wróg z poprzedniego życia może być naszą rodziną w teraźniejszym.
Wtedy najlepiej zerwać z nim kontakt.
To okrutne.
Wcale nie.
Mówię poważnie.
Życie to poważna sprawa.
Gdy z panią rozmawiam, czuję się, jakbym czytał książkę.
Starożytną książkę.
To dobrze?
Po prostu mówię, co czuję.
To ani dobrze, ani źle, więc…
Szedł pan do pani Yoon?
Być może.
Utrzymuje się z uprawy kwiatów.
Jej pracą jest sianie nasion i czekanie,
aż zakwitną.
Na pewno na pana poczeka, więc nie musi się pan tak starać.
A widziała pani, żebym się starał?
Tego się nie widzi, tylko czuje.
Ma pan ochotę na drugą rundę?
Mówiąc „drugą rundę”, miała pani na myśli ramyeon?
Sklepy całodobowe i ramyeon idą w parze.
Zwykle zamawiam też butelkę soju, ale ze względu na pana się powstrzymuję.
Musi mi pan kiedyś postawić.
Jedna butelka wystarczy?
Dwie?
Trzy?
Co to? Chce mnie pan lepiej poznać?
Ile potrafi pani wypić?
Zdziwiłby się pan.
Próbowałam niemal wszystkich alkoholi.
Jasne. Oczywiście.
Dużo się pan przy mnie uśmiecha.
Jest pan słodki, gdy się tak zmiesza.
A…
Czemu tak interesuje panią to, czy się uśmiecham?
Bo po to się odrodziłam.
To nie moje pierwsze życie.
„Bo po to się odrodziłam”.
Przesadziłam?
Rety, czasem mi się zdarza.
Zabawna pani jest.
Mówił pan, że dziwna.
Bo pani jest dziwna.
Zabawna też.
Dyrektorze Mun.
Proszę dać znać, kiedy zacznie pan o mnie myśleć.
Po co?
Pogratuluję panu.
- Czego? - Że pojawiam się w pana głowie
i wywołuję u pana uśmiech.
Sądząc po objawach,
stał się pan moim wielbicielem.
Nieprawda.
Tak to zwykle jest.
Na początku tego nie widzimy, ale w końcu to do nas dociera.
Widzi pan? Serce panu wali.
Jest pan moim wielbicielem.
Nie może mnie pani tak osaczać.
Proszę tak nie patrzeć.
Myli mnie pani z kimś.
Nie jestem niczyim fanem.
Nazywa się to „okresem wyparcia”.
Nie.
Myli się pani.
Mówię panu.
Taxi!
Proszę wsiadać. Jedzie pan do domu?
Usiądzie z przodu. Proszę jechać ostrożnie.
Bezpiecznej drogi.
Wzajemnie.
Może się pan ze mną umówi?
W życiu kluczowy jest czas.
Lubię cię.
Wie pan, podobno wyznań w urodziny się nie zapomina.
Umówi się pan ze mną?
Lubię cię.
Weź się w garść.
Wzięła cię z zaskoczenia.
Zrobiła ci pranie mózgu.
Słucham?
Nie, nic.
Jedźmy.
Pranie mózgu to ponadczasowa metoda.
Do-jin.
Seo-ha.
Cześć, Seo-ha.
Jak się masz?
Dobrze.
Ale wyrosłeś.
- Chodź na górę. - Dobrze.
- Wezmę to. - Dzięki.
- Ćwiczyłeś tu? - Zawsze tu ćwiczę.
Seo-ha przyszedł.
Nie musiałeś nic przynosić.
Późna kolacja?
Rocznica śmierci taty.
Czemu nie powiedziałeś?
No comments yet. Be the first to leave one.