The first 200 lines.
- Masz czek? - Tak.
W porządku.
Mieliśmy więcej odwiedzin niż zmutowana koza.
To zoo na lokalnym festiwalu.
Nikomu nie robimy krzywdy, a nadal nas dręczą.
Mamy zebrę i lamę, jeśli jesteś zainteresowana.
Jest tutaj.
Cześć, Gigi.
Karmisz ją płatkami?
- Uspokój się! - Denerwujesz ją. Odsuń się.
Ja się tym zajmę. Proszę, idź.
Cześć, jesteś głodna?
Chodź.
Jesteś bezpieczna. Wyciągniemy cię stąd.
Mamy cykora!
- Cykora? - Tak, ciebie!
I kto to mówi? Jesteś na dole!
- Skacz już! - Benji, patrz.
Tak to robią eksperci.
Przestań, żartowałem! Nie rób tego, Nate!
Dalej.
Tak!
To było szalone.
W porządku?
Tak.
KAROLINA PÓŁNOCNA 4 LIPCA
- Annabelle? - Tak.
- Zrobiłaś faszerowane jajka? - Są w garażu.
Upewnię się, że mamy wystarczająco.
- Gotowe. - Wszystko?
- Tak. - Dziękuję, Benji.
Tylko dwoje?
- Co tam? - Zapomnieliśmy ręczników.
- Gdzie idziesz? - Nad jezioro.
Wynajmiemy łódź.
- Świetny pomysł. - Nie.
Nate, chcemy iść we dwójkę.
Travis jest tylko na kilka dni.
Nie umiesz pływać łódką.
Travis umie. Mamo, powiesz mu coś?
To nie moja sprawa. Jesteście dorośli.
Nie muszę się już wtrącać.
Ale twój brat będzie tutaj tylko kilka tygodni
i wyjedzie na studia.
Dlaczego nie spędzisz z nim czasu?
Jestem z nim całe lato.
Powiem wam coś. Na obiedzie będzie 14 osób,
nie zaczęłam jeszcze kurczaka, tata nie wrócił,
jak zostajecie, to do roboty.
Jak idziecie nad jezioro, to bawcie się dobrze.
Rozpracujcie to.
Katy, to nic wielkiego. Im więcej, tym weselej.
- Dobra, ale nie prowadzisz. - Mogę też?
Nie!
Dobra, zostanę i będę pić z babcią.
Zawsze byłaś moją ulubienicą.
Bądźcie przed szóstą.
Przyjadą goście i wasz tata.
- Tak! - Żadnych pasów? Nic?
Co jest? Kocham tego chłopaka.
- Siema. - Cześć.
- Co tam długo? - Byłem zajęty.
- Masz jakieś... - Zaczekaj.
Gdzie idziesz?
- Hej. - Cześć.
- Sprawdzili cię? - Mam fałszywy dowód, Benny.
Benji, przez J.
- Gdzie zmierzasz? - Nad jezioro.
- Odpocząć na łódce. - Farciarz.
Mamy miejsce.
Odpuszczę. Nie zadaję się z turystami.
- Czyżby? - Jestem stąd.
Stąd? Okej. To szkoda.
Mieliśmy wziąć główny jacht.
Wylądować chopperem na rufie.
- Co? - Nic, żartuję.
Wypijemy kilka piw i popływamy.
Na pewno nie chcesz iść?
Nawet cię nie znam.
Jestem Nate.
Kto tak robi?
Jest jak zwierzę. Gdzie on jest?
Łatwo się rozprasza.
Nate!
- Chodź! - Pospiesz się!
Dalej!
Lori, całe życie przed tobą. Masz 17 lat.
Co chcesz robić? O czym marzysz?
Chciałam sprzedawać fajerwerki.
To było niezłe, jak tak zostawiłaś pracę.
Zastępowałam siostrę. Ma kaca.
Jak codziennie.
Jest za gorąco.
Idziesz do wody?
Chciałabym mieć znów 17 lat.
Mamo, chyba będzie padać. Nate, chodź!
- Odwołali twój lot? - Nie, jeszcze nie.
- Możesz zapytać? - Spytałem.
Milion ludzi zastanawia się nad tym samym.
Ludzie zaczynają się zbierać.
Przygotowywałam to całe popołudnie.
Kochanie, są burze.
Nic nie poradzę. To natura.
Mogłeś przylecieć wcześniej.
Trzy firmy chcą ten projekt,
beze mnie, nie mielibyśmy szans.
Wiem, jestem zdenerwowana. To wszystko.
Halo?
- Tata? - Tak.
Przekierowują jego lot z powodu burz,
ale mamy zacząć bez niego.
Wszystko w porządku?
Głowa mnie boli.
W porządku. Weź tabletkę i wypij dużo wody.
Potrzebuję cię do kurczaka.
Mamo, goście się zbierają. Szczęśliwego czwartego!
Boże, możesz mnie nie pamiętać, ale oto jestem.
Pobłogosław to jedzenie, rodzinę i przyjaciół.
Pobłogosław nasz kraj i wszystkiego najlepszego dla nas.
Gdybyś mógł zrzucić grom na Martina z farmacji, byłoby świetnie,
bo moja recepta nadal niegotowa, a artretyzm mnie zabija.
Dziękuję.
Ktoś mnie jednak słucha. Amen.
Amen.
W porządku. Smacznego.
Miałam nadzieję, że zdążymy przed deszczem.
Łapcie za talerze. Plan B, bierzcie cokolwiek.
Do środka. Talerze.
Mam ciasto. Nate, chodź.
Połóż się, ale weź talerz.
Tak.
Wysusz się.
Pracowity dzień. Nie mogę się doczekać tego ciasta.
- Kanasta. Dobrze? - Nie.
- Nie tak. - Jak?
Mamo, coś jest nie tak z Natem.
Co?
Nate. O mój Boże, co się stało?
Chodź tutaj. Co jest?
Oddychaj, kochanie. Oddychaj.
- Katy! - Mamo?
- Oddychaj. Katy! - Co?
Weź mój samochód.
Katy, idź! Wiem, co robię.
Mam cię kochanie. Oddychaj.
Proszę, oddychaj. Mam cię.
Wszystko dobrze. Jestem.
Proszę, Boże. Proszę.
Pomocy!
Halo! Jezu.
- Po co mu cewnik? - Musimy zbadać mocz.
Mówiłam, że nie bierze narkotyków.
Muszę wiedzieć, że nic mu nie będzie.
Rozumiem.
Zrobimy mu tomograf. Wkrótce się czegoś dowiemy.
Chwila...
Próbuję się dodzwonić do twojego ojca od pół godziny.
Dlaczego nie odbiera?
Martwi mnie wynik.
Wystąpiła opuchlizna wokół mózgu, nie wiem dlaczego.
Zrobię punkcję lędźwiową.
- Co to? - Nakłucie lędźwi.
Sprawdza możliwe infekcje.
Chce pan to zrobić tutaj?
Tak, to nie zajmie długo. Proszę zaczekać na zewnątrz.
Katy, nie będziemy tutaj robić nic więcej.
- Idziemy. - Proszę.
Chcę go zabrać do szpitala w Nashville.
- To cztery godziny drogi. - Nie jedziemy.
Polecimy,
cokolwiek jest najszybsze.
Zacznij dzwonić. Teraz.
Muszę dojechać 340 kilometrów do Nashville.
Potrzebuję auta.
Mój syn miał wypadek.
Jest przewożony do szpitala.
Nawet nie wiem, co z nim.
Przepraszam, gdyby pan miał rezerwację...
Jak mam ją mieć? Nie powinno mnie tu być!
- Proszę pana. - Chwila.
- Proszę pana. - Chwila, proszę.
Proszę wziąć moje auto. Ekonomiczna.
Pewnie jakaś Kia, ale pana dowiezie.
Przykro mi z powodu pana syna.
Proszę uważać.
SOR
Mama? Jestem dr Clark. Główny neurochirurg.
- Witam. - Jest pan ojcem?
Zapalenie opon mózgowych.
Myślę, że to od wody w jeziorze.
Kiedy nurkujecie,
bakterie wnikają do zatok, krwi
i zaogniają mózg.
To powoduje napady padaczki?
Robimy, co w naszej mocy.
Jak wygląda leczenie?
Musimy zmniejszyć opuchliznę
i utrzymać ciśnienie krwi.
Podajemy mu antybiotyki.
- Kiedy będzie wiadomo więcej? - Od 28 do 48 godzin.
No comments yet. Be the first to leave one.