Devil's Peak

Devil's Peak

Download Polish Subtitle

Release info

Devils Peak 2023 1080p BluRay x264-OFT
A Commentary by sub.Trader
Iyuno / Wojciech Winkowski

Tags

BluRay
x264
1080
Published on: 2023-08-07
Downloads: 11
Hearing Impaired: No

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

W hrabstwie Jackson, Karolinie Północnej,

liczyli się z moim nazwiskiem.

Łamanie prawa było dziedziczne, jak kolor włosów czy wzrost.

JEDNOSTKA

Gdy miałem jakoś dziesięć lat,

Tata kazał mi rozbijać kryształy.

Ściągał ja z meksyku przez kumpla motocyklistę, Eda McGrew.

WARSZTAT MCNEELY

Warsztaty był przykrywką,

w której pracowałem z Geraldem i jego chudym Jeremym.

To oni byli od brudnej roboty.

I wszyscy w okolicy wiedzieli,

że z tatą nie warto zadzierać.

Chociaż byli okropni,

bracia Cabe byli dla mnie jak rodzina.

Metamfetamina była wszechobecna w hrabstwie Jackson.

A wszystko dzięki tacie.

Zaopatrywał w nią każdy zakątek regionu.

Dostawałem procent od sprzedaży, jak inne dzieci kieszonkowe.

Ale tata trzymał moją kasę na przechowaniu.

Może i mogłem zaakceptować takie życie,

jak pokolenia McNeelych przede mną.

Ale Maggie Jennings

uniemożliwiła mi to.

- Bóg mi świadkiem. - Nie mieszaj w to Boga!

Winisz mnie, a sama nie masz żadnych odpowiedzialności.

Mam nie mieszać w to Boga? Nie masz

- żadnych odpowiedzialności! - No jasne.

- A ty to kto? - Jacob McNeely.

Tak mi się wydawało.

- Czego chcesz? - Czekam na pańską córkę.

Przybraną córkę.

Zobacz, że jest speszony. Cześć, Jacob.

Pani Jones.

Wybacz mojemu mężowi brak gościnności.

- A ty dokąd? - Przepraszam.

- Chodźmy. - Bez odpowiedzi? Nic?

- Bądźcie ostrożni! - Jezu Chryste.

Przepraszam za to.

- Tak to już jest. - Co masz na myśli?

McNeely.

Codziennie coś nowego.

No dobra, jeśli na studia, to gdzie?

- Chyba do Wilmington. - Wilmington.

- Coś nie tak z Wilmington? - Karolina Północna?

Tak.

No co?

Nigdy nie widziałem oceanu.

No to teraz oboje musimy tam iść, co?

MIASTO JACKSON

SZERYF

- Hej, co tam w warsztacie? - Dobrze.

Wiesz, że mógłbyś zdać maturę.

Matura, co to? Choroba zakaźna?

Ale z ciebie mądrala.

Hej,

podobno twoja mama wróciła.

WARSZTAT MCNEELY

- Mama. - Skąd się tu wziąłeś?

Szofer mnie przywiózł.

- Co robisz? - Miałam gdzieś tu żarówkę.

Nową, nie mogę jej znaleźć.

Szlag! Nie pal tu tego gówna.

Tylko policji mi tu brakuje.

To zwykła fajka, mamo.

Co zrobiłeś z tą cholerną żarówką?

Nie było mnie tu od dawna.

Wiem. Wiem, że cię nie było.

Tęskniłam za tobą.

Tęskniłam, synku.

Posiedzisz ze mną?

Mówiłaś, że już nie będziesz ćpała.

Masz trochę zioła?

- Gdzie idziesz? - Do domu.

Patrzcie co kot wysrał.

Ciebie też miło widzieć, Josie.

O co chodzi z tym 36-26-36?

A jak myślisz?

A jak przytyjesz? Zmienisz numery?

A kim niby jest Jose?

Jest napisane Josie, debilu.

Co ty nie powiesz?

Widzę różnicę między J-o-s-e, a Josie.

Żartujesz sobie? Lude, poważnie?

JOSE

- Lude! Ty ciulu! - Jaja sobie robisz.

- Coś ty zrobił? - Uspokój się, skarbie.

- Charlie, przepraszam. - Jaja sobie robisz?

Jak do cholery możesz być

tatuatorem i nie umieć pisać?

- Jeszcze nie skończyłem. - To twoja praca.

Wiem, że nie skończyłeś.

- Tragedia. - Naprawi to.

Wychodzę.

Hej, misiek.

Podobno widziano cię znowu z córką Jenningsa.

Co ja ci o tym mówiłem?

Mówiłem, żebyś trzymał się z dala od tej zwariowanej córki Bo Jones'a.

- Nie jest zwariowana. - Stul pysk.

Nie muszę ci przypominać,

że jej tatuś myśli, że jest Jezusem J. Edgarem Hoover Chrystusem

Appalachów?

Hej.

Słuchaj.

Mamy tylko siebie, synu.

Czas zmienić płytę, Jacob.

- Dwight? - Charlie.

Zgubiłeś się?

Niestety nie.

Ten nowy, nadgorliwy zastępca przymknął Virgie.

Kręciła się nawalona po Kitchen Alley.

Ja pierdolę.

Kiedy ją ostatni raz widziałeś, Charlie?

Była tu jakoś miesiąc temu, chciała pieniędzy.

- Byłem u niej wczoraj. - A co ty tam do cholery robiłeś?

W czym problem? Martwiłem się o nią.

Lepiej, żebyś wiedział.

Odstawię ją do domu rano.

Straciła rozum. Mówiłem, żebyś trzymał się od niej z daleka.

Nic ci nie będzie?

- Dziękuję. - Hej, Virge.

Dam ci mój numer.

Gdybyś chciała dzwonić na policję, to bezpośrednio do mnie, dobra?

Nic nie powiedziałam.

Nie wiesz czy powiedziałaś, czy nie.

Przysięgam, Charlie. Nie powiedziałam.

Hej.

Zrobiłem ci zakupy.

Chodź no.

Przepraszam.

Popatrz tu.

Popatrz.

Dzwoniła do mnie Jessie Collier. Pamiętasz ją?

- Jessie i Ron? - Mhm.

Opowiadała mi historię o swoim psie,

który znalazł biednego Robbiego Douglasa ledwo żywego w rowie.

To podobno sprawka tych braci,

co pracują dla ciebie.

Zaraz,

co masz na myśli mówiąc "ledwo żywego"?

No, oddychał jeszcze.

Nie mogłam uwierzyć własnym uszom.

Cokolwiek im każesz robić, nie mieszaj w to Jacoba, jasne?

LITOŚCI

Hej, skarbie.

Zauważyliście, że skóra z wierzchu ust

jest grubsza niż od wewnątrz?

- Ty to wiesz, maleńka, co nie? - Mhm.

Kiedy pracowałem dla Krajowej Służby Drogowej,

łataliśmy dziury.

Pewnego dnia, szukając ubytków w drodze,

trafiliśmy na psa,

którego potrącił samochód.

Miał połamane nogi, flaki mu się wylewały,

ale próbował przedostać się przez pieprzoną autostradę,

używając przednich łap.

Wiedziałem co muszę zrobić.

Złapałem go za łapy i przeciągnąłem przez drogę.

Wciągnąłem go do rowu.

Wróciłem do auta po łopatę.

I wiecie co on zrobił?

Spojrzał mi prosto w oczy.

Nie mogłem się na to zdobyć.

I żałuję tego do teraz.

A teraz wypad stąd.

Zaraz wrócę, skarbie.

Oszukiwali nas.

Skatowali Robbiego, żeby ich nie wydał.

Z tego co słyszałem, chłopak z tego nie wyjdzie.

Możemy się tylko modlić, by trafił do Nieba.

Wszystko będzie dobrze.

Idź, ja to posprzątam.

Nie musisz się tym martwić, dobrze?

- Kocham cię tak bardzo, skarbie. - Kocham cię.

- Powtórz to. - Kocham cię, skarbie.

- Powtórz to. - Kurwa, kocham cię, skarbie.

Szlag, nieźle się trzymasz.

Jak ty to robisz?

Co zrobiłeś, Charlie?

Widziałaś chmury? Będzie lało, gwarantuję.

- Charlie, co zrobiłeś? - Ale będzie ulewa. To nie ważne.

Ważne.

Nie, ani trochę.

Diabeł cię dorwał.

Diabeł ciągnął mi lachę odkąd skończyłem dwanaście lat.

Nigdy się nie zmienisz.

Lepiej się stąd zmywaj. Wracaj do domu.

Otwieraj te drzwi.

Hej!

Zrobiłem co zrobiłem dla Jacoba. Myślałaś, że jak to się skończy?

Wstawaj, misiek. Śniadanie.

Co się tak wleczesz od rana, co?

Będziesz potrzebny na pełny etat w warsztacie.

Czas zmienić płytę, co?

Dokładnie.

Dzień dobry, skarbie.

Dzień dobry.

- Jak się spało? - Dobrze.

Lepiej załóż coś na siebie.

Bo mu stanie jeszcze przed śniadaniem.

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left