The first 200 lines.
Bradley Jackson. Dziękuję, że tak szybko przyszłaś.
Jesteś szefem dwóch działów stacji.
Nie musisz udawać, że doceniasz, że rzuciłam wszystko, by przyjść.
Tego oczekujesz, prawda?
Burbon z lodem. Dzięki.
O co chodzi? Wieczorne spotkanie w hotelu...
Nie, wybacz. Jestem jednym z tych dziwaków,
którzy sypiają tylko z kobietami, którym się podobają.
Nie, nie podrywam cię.
- Widzisz tę kobietę? - Tak.
To Cecily. Moja asystentka w Nowym Jorku.
Z nią sypiam.
Okej.
To był żart.
Niełatwo mnie przestraszyć.
- To jasne. - Dziękuję.
- Dziękuję. - Znają cię tu.
Często tu przychodzę.
Bradley, opowiedz mi swoją historię.
- Moją historię? - Tak.
Kto wie? Pewnie jest podobna do historii innych.
Dziecko dorasta na wsi wśród krów i pól kukurydzy
i marzy o życiu związanym mniej z nawozem, a więcej z pomysłami,
czymś, co się liczy.
A gdy dorasta, zdaje sobie sprawę, że nawóz jest naprawdę ważny.
W ogóle nie jest podobna do innych historii.
A jaka jest twoja?
Nie powinnam zadawać pytań,
bo jesteś technicznie ważny, ale... Czemu nie?
Bycie „technicznie ważnym” to najlepszy opis
kierownika stacji, jaki słyszałem.
Moja historia? Bystry dzieciak, ojciec odszedł, zająłem się mamą,
przysiągłem, że posiądę kiedyś świat i zmuszę wszystkich do poddaństwa.
I jak ci idzie?
Całkiem nieźle.
Wypijmy za to.
O tak.
Czego ode mnie chcesz?
Każde spotkanie traktujesz
jak przesłuchanie przez wroga?
Gdybyś był bystry, wiedziałbyś, że tak one wyglądają.
To dlaczego nie zaszłaś już dalej w karierze, skoro jesteś taka obrotna?
„Już”? Jestem za stara, żeby być zadziorną dziennikarką?
Powinnam mieć już lepszą pracę?
Może.
Jesteś mądra, interesująca,
masz w sobie to „coś”, czego szukamy w branży.
O co chodzi? Co cię powstrzymało?
Nie wiem.
Pewnie to, co ty widzisz jako „świeże”
jest tym, co mnie powstrzymało.
Nie myślę jak inni ludzie.
Mówię, co myślę. Nie gram w gierki. Nie wpasowuję się w schemat.
Jaki schemat?
Jakikolwiek.
Jesteś dziwaczką.
- Co? - Nie mam nic złego na myśli.
Chciałeś mnie poznać osobiście, żeby sprawdzić, czy jestem wariatką.
Dobrze wypadasz w wywiadach.
Dzięki, to prawda.
Poza zastanawianiem się, czy jesteś wariatką,
oto drugi powód, dla którego chciałem cię poznać:
może moglibyśmy cię zatrudnić jako korespondentkę w The Morning Show.
Chwila, może moglibyście?
Sprawdziłem twoją przeszłość.
Często zmieniałaś pracę. Masz dość barwną przeszłość...
„Pierdolę Jackson” to... Mogę wyjaśnić...
„Pierdolę Jackson” co?
- Co? - Nie, ja zapytałem pierwszy.
Ja tylko żartowałam.
Chcę usłyszeć o „Pierdolę Jackson”.
Ale w tej chwili...
próbuję zdecydować, czy powinienem dać ci szansę.
Chcę wykorzystać skandal z Kesslerem, by zmienić nasz wizerunek.
Chcę bystrych ludzi ze świeżym spojrzeniem.
Oferujesz mi pracę?
Nie chcę wkurzyć producenta,
ale załatwiłem ci jutro spotkanie z Charliem Blackiem.
Jest producentem wykonawczym.
- Wiem, kim jest. - No jasne.
Będziesz gotowa na spotkanie jutro o 9.30?
Dam radę.
Dobrze.
Dzięki za to.
I tyle? Nie usłyszę o „Pierdolę Jackson”?
Innym razem. Muszę się przygotować. Traktuję pracę poważnie.
- Lubię cię. - Hej.
Nie znasz mnie.
Jason.
Co ty tu robisz?
Nie możesz tak po prostu przychodzić.
Alex, do kurwy nędzy,
rozmawiałem z wystraszoną córką,
która pytała, czy wiem, gdzie jesteś.
Tutaj jestem.
W domu. Nic mi nie jest.
Zadzwonię do Lizzy i powiem, że nic mi nie jest.
Gdzie byłaś?
Nie mogłam spać.
Nie mogłam spać, więc poszłam na spacer do parku.
Poszłaś na spacer do parku w środku nocy?
- Tak. - W deszczu?
Cóż...
- Co się z tobą dzieje? - Co...
- Wszystko dobrze? - Tak, w porządku.
Poszłam na spacer w środku nocy.
Kiedy mam iść na spacer do parku, żeby nikt mnie nie zaczepiał?
Dlaczego tak na mnie patrzysz?
To był najgorszy dzień w moim życiu.
Nie miałam czasu tego przetrawić, więc poszłam na spacer.
- Okej. Dobrze. Tak. - Jest dobrze.
Zobaczymy się jutro na gali.
Jebana gala.
Też się z jej powodu nie cieszę.
- Doprawdy? - Tak. Dobranoc.
ODKRYCIA #METOO MITCHA KESSLERA
I ODPOWIEDŹ ALEX LEVY PODNOSZĄ OGLĄDALNOŚĆ THE MORNING SHOW
Okej.
Kurwa.
O Boże.
Przesunęłam telefony, bo po programie
masz spotkanie z zespołem PR, by omówić przemowę.
- Już to robili. - Nakaz z biura Freda.
Cieszę się, że dostajesz nagrodę. Mam nową kieckę.
Chcę ją zobaczyć.
Fryzura i makijaż o 15 u ciebie w domu.
Mam gdzieś, że to od Freda.
Wiem, co chcę powiedzieć, niech tego nie zmieniają.
Zadzwoń do nich.
Nie wiń ich, że się denerwują tą przemową.
To twój pierwszy publiczny występ od skandalu.
Uważasz, że otrzymanie nagrody za przewodzenie w dziennikarstwie
dwa dni po zwolnieniu współprowadzącego za molestowanie jest niewrażliwe?
Tam będzie pełno sępów, czekających, aż coś spierdolisz...
Dlaczego mnie stresujesz? Poważnie.
Doprowadź mnie do wylewu, to w ogóle nie pójdę.
Muszę się z tego wydostać!
Rozumiem, ale...
- Muszę odebrać. - Okej.
Cześć, Sarah.
Dzwoniłaś dziś o 4?
Obudziłam się i zobaczyłam wiadomość.
Tak.
Muszę cię o coś spytać.
Czy w twojej opinii to,
że stacja tak przeciąga proces podpisania mojej nowej umowy...
może sugerować...
że dzieje się coś niezwykłego?
Na przykład?
Na przykład...
chcą mnie kimś zastąpić?
Albo to rozważają?
To nie jest nic dobrego.
Ale nie musi oznaczać nic takiego.
Dobrze, że trzymasz ich teraz za jaja.
Potrzebują cię.
Musisz dobić tej transakcji. I chcę wszystko, o co prosiłam.
Wszystko w porządku?
Tak.
Czemu wszyscy o to pytają?
Chcę to, o co prosiłam.
Najważniejsze jest zatwierdzenie współprowadzącego.
Muszę być w stanie kontrolować sytuację,
żeby mnie nie wygryźli.
Dlaczego się o to nagle boisz?
Takie przeczucie.
Ale to naprawdę ważne.
Zatwierdzenie współprowadzącego.
Musisz to przepchnąć. Mówię serio.
Zdobądź to.
I daj mi znać, gdy tylko się odezwą,
a nie gdy uznasz, że mogę to usłyszeć.
Okej?
Okej.
Tak.
Nigdy nie wysłałem niestosownej wiadomości.
Te kobiety uznały, że były niestosowne.
Uważasz, że ta odpowiedź jest uzasadniona?
Oczywiście.
Te kobiety nigdy nie poskarżyły się mnie.
Tak, ale byłeś ich szefem.
Byłeś na wyższym stanowisku.
Uważasz, że stworzyłeś środowisko,
w którym mogłyby to powiedzieć?
Hej. Co ty... Nie.
- Nie możemy tutaj. - Ale tato, chcę teraz.
- Nie. - Daj mi, tato.
- Proszę, tato. - Żadnej Veruci Salt. Nie tu.
- Daj spokój. - Daj mi to, czego chcę.
Claire.
- Nie możesz odmówić, pamiętasz? - Proszę.
Mam przestać, to użyj hasła bezpieczeństwa.
Dobra, „zmiana klimatu”.
- Mówisz poważnie. - Śmiertelnie poważnie. Jasne?
Okej.
Nie zamykaj drzwi. Wiesz, jak źle to wygląda.
Nie moglibyśmy rozmawiać?
- Daj spokój. - W sprawie mojej kariery.
To nie wymaga zamkniętych drzwi.
Zamyka się je tylko w jednym celu.
No comments yet. Be the first to leave one.