The first 200 lines.
Co to za miejsce?
Mam nieźle pokręcone życie.
Hej.
Kiedyś często się nad tym zastanawiałem.
"Jesteś zwykłym eksmężem po odsiadce. Co ty robisz w Avengers?"
"Ty i Kapitan Ameryka?
To bez sensu".
Moje życie się zmieniło.
Ale ludzie wciąż zadają te same pytania.
Mogę fotkę z psem?
"Scott, i co teraz?"
"Co teraz?"
"Co dalej?"
Ciekawiej jest nie wiedzieć.
W porządku.
- Co za szalone lata. Dla wszystkich. - Jak się masz?
Wszystko gotowe.
Przesadzasz.
Nie, nie, nie.
Grosza nie wezmę.
- Znów zaczynasz? - No jasne.
Rubin, jesteś super.
Dziękujemy, Spider-Manie!
Skupiam się na tym, co naprawdę ważne.
Na przyjaciołach.
Nawet tych nieznanych.
PRACOWNIK STULECIA
Na życzliwych ludziach.
Bez nich ani rusz.
Jestem tylko gościem, którego wylali z lodziarni.
Czasem los się uśmiechnie.
Hope Van Dyne to taki uśmiech.
Kojarzycie ją chyba.
Odzyskała firmę ojca.
Dzięki Preparatowi Pyma zmienia oblicze planety.
Wielu chce ratować świat.
Hope robi to dzień w dzień.
Dziękuję.
Dziękuję bardzo.
Zalesianie. Tanie domy. Żywność.
Nie marnuje czasu.
Sam w to nie wierzę.
To nie miało prawa się zdarzyć.
A jednak.
Fajny jest ten świat.
Dobrze, że go ocaliliśmy.
KSIĘGARNIA
"Czy brak mi akcji?
W OBRONIE MALUCZKICH
Czasami.
Stawię się na wezwanie Avengers?
Oczywiście.
Nigdy ich nie zawiodę.
Ale teraz moja najważniejsza misja to bycie tatą.
Kocham cię, Cassie.
Jesteś moją idolką.
Daruj, że zapominam o urodzinach.
A dla innych dzieciaków
mam pewną radę.
Brońcie maluczkich.
Róbcie błędy.
Ryzykujcie.
Bo życie nauczyło mnie jednego:
nigdy nie jest za późno, by dorosnąć".
Sorry, to mój.
Więzienie
Czemu dzwonią z kicia?
Lang!
- Lang! - Jestem. To ja.
Chodź. Idziemy.
No, już.
Hej. Co z nią? Wiesz coś?
Jeszcze nie.
Cześć, Hope. Hej, tato.
Cassie. Co się stało?
Podpisz.
Nic, odsiadka.
Oddawaj.
Widziałem cię.
Na pewno?
Mimo gazu,
którym ostrzelaliście pokojową demonstrację?
Gdzie jest?
Żal mi cię. Niezła kompromitacja.
Mam tylko to.
Zmniejszyłaś radiowóz?
Oszalałaś?
A co, miałam udawać ślepą?
Nocą likwidowali obóz bezdomnych.
- Nie... - Dokąd mają iść?
Stracili domy przez Thanosa.
Wiem.
Na wynajem stać teraz chyba tylko oligarchów.
Nie rozkazuję ci.
- Ja... - Rozkazujesz.
Ciągle mi rozkazujesz.
Nie, robisz, co chcesz.
Ja ci to tylko odradzam.
Dzięki.
Obiecałem mamie,
że będziesz tego używać pod naszą kontrolą.
To niebezpieczne.
Wiem.
A gdyby ci to zabrali? Co wtedy?
Mam skafander.
Masz?
Masz skafander?
Umiem o siebie dbać.
Miałam kiedy się nauczyć.
Auć.
- Nie chciałam. - Wiem.
Nie szkodzi.
Rozumiem.
Chcę, byś miała normalne życie.
Człowiek-pszczoła chciał mnie
zabić, gdy miałam 6 lat.
Normalne życie odpada.
Może puszczę muzyczkę?
"Mogłem myśleć tylko o jednym:
Jak Hulk zamienił mnie w bobasa?
Czy będę nim już zawsze?
Jestem jego bobasem?"
Słuchasz własnej książki?
- "Byłem gotów". - Hm? Nie.
- To radio. - "Steve i ja..."
- Tato, wyłącz. - Dziwne.
Popsuł się. Nie mogę wyłączyć.
Wyłącz.
Co, głośniej? Okej.
"Potem zjawił się kosmiczny szop.
Chyba mnie nie kojarzył.
Ale umiał mówić i to się liczyło".
Przepraszam.
Dziękuję.
Dobrze.
Zasługujesz na Nobla.
Ja myślę. Zaoszczędziliśmy 8 dolców.
Tak cię podziwiam.
Dziękuję.
Tego mi brakowało.
W Wymiarze Kwantowym nie ma pizzy?
Nie. W ogóle nic nie ma.
Możesz o tym ze mną rozmawiać.
Jeśli chcesz.
Słonko, spędziłam tam 30 lat.
Interesuje mnie tu i teraz.
Poznałaś tym razem kogoś ciekawego w pudle?
Dziadku.
"Tym razem"?
To były inne?
Poprzedni się nie liczy.
Nie wiedziałem.
I nie dzwoniłaś?
Wiedziałam, co powiesz.
Mrówki by cię uwolniły.
Wiecie co? Spotkanie.
Spotkanie rodzinne.
Przecież trwa.
Żeby omówić to.
Nikomu to nie przeszkadza.
Chcesz pomóc. Rozumiem.
Naprawdę, Cassie.
Ale nie marnuj życia.
Przynajmniej coś w tym życiu robię.
Ja ocaliłem świat.
Co ty powiesz?
Nic dotąd nie mówiłeś.
Słuchajcie, ocalił świat.
Jak to było, Scott?
Może napisz książkę.
Ha, ha. Śmieszne.
Tak dziękujecie za ocalenie.
A ty co robisz?
Podpisujesz książki.
Nie włamałeś się do VistaCorp?
Nie leciałeś do Niemiec,
żeby walczyć z Kapitanem Ameryką?
Raczej walczyć u jego boku.
Nie walczyłbym z nim.
Nie zwariowałem.
Ludzie liczą na pomoc.
Przynajmniej staramy się coś zrobić.
"My"?
Co was troje opętało?
Nauka.
I mrówki.
Mrówkologia.
Nie wierzę.
Pokażmy mu.
Co one budują?
Tym się zajmujesz?
Nie. To ich własna technologia.
To bystre mrówki.
Kiedy was nie było
przez te pięć lat, miałam sporo czasu.
Czytałam zapiski dziadka Hanka
i wkręciłam się w Wymiar Kwantowy.
Wymiar Kwantowy?
Sporo tam przeszliśmy, nie chciałam siać paniki,
ale gadaliśmy.
No comments yet. Be the first to leave one.