The first 200 lines.
Fioletowe kwiaty.
Tu jesteś.
DZIENNIK DR. JAMESA THACKERA 1911
ŁASUCH
Wielkolud.
Jepp?
Wielkoludzie?
Jepperd!
Wielkoludzie!
Oto opowieść o ostatnich z ludzi.
Jedni chcieli nas skrzywdzić,
inni próbowali pomóc.
ZOO HRABSTWO ESSEX
KARMA DLA ZWIERZĄT
Wszystko gotowe.
Homo sapiens odzyskają ziemię!
Opróżnij to!
Co jest grane? Szybciej!
Ruchy!
Przyjąłem, potwierdzono spadek populacji.
Do niedzieli to miejsce ma błyszczeć!
Johnny, masz klucze do psiarni?
- Zatrzymać się! - Dawaj!
NASZA OSTOJA
NIEBEZPIECZEŃSTWO ZAKAZ WSTĘPU
Śniadanie, dziwolągi.
Nie jemy karmy.
Jestem głodny.
Ja też, ale nie będziemy jeść psiej karmy.
A Earl?
Co z nim?
Jestem głodny.
Dobra.
Jedzcie.
Idź jeść.
Nie jestem głodny.
Zjadłem już batonik.
Co pokazywaliście rękami?
Migamy.
Migacie?
Większość hybryd nie umie mówić.
Nie nauczono ich?
Albo nie mają odpowiednich strun głosowych.
Porozumiewamy się inaczej.
To Haley.
Te dźwięki to przeklinanie.
Dużo przeklina.
Pyta, kto nauczył cię mówić.
Nikt.
A rodzice?
Nie miałem ich.
A Wielkolud to kto?
Mówisz przez sen.
I to dużo.
To nie był mój tata.
Taki facet.
Bardzo porządny.
Już go nie ma. Zostałem sam.
Gdzie jesteśmy?
W pompowni.
Najgorsze miejsce w całym zoo.
Skąd wiesz?
Mieszkaliśmy na górze.
Do wczoraj.
Musi się dać stąd uciec.
Jesteśmy w zoo.
Zamykano tu zwierzęta.
Nie jesteśmy zwierzętami.
Nie do końca.
Próbowaliście zrobić podkop?
Tak.
Ja Bobby.
Ciągle kopię.
Nie wydostał się poza mury.
Są z betonu, sięgają głęboko.
On też…
Jest jak my?
Nie przedstawiłam cię.
Przywitajcie się z Gusem.
Cześć.
Poznałeś już szopkę JoJo. Umie mówić.
Wolę migać.
Junior obserwuje wszystko spod sufitu.
- A Haley… - Dużo przeklina.
Dużo przeklina.
Naśladuje głosy.
Anna i Hanna wszystko robią razem.
I wszystko słyszymy.
A to Earl.
Opiekowały się nim miłe panie.
Nauczyły mnie mówić.
I jeszcze Maya.
Uważaj na ogon.
Finn dołączył do nas niedawno.
Nie było mu łatwo.
Umie mówić, ale…
Czasem mi się nie chce.
No dobra.
Otto ma słaby wzrok.
Wszędzie gubi kolce.
A to Max.
Pewnie jesteś…
skunksem.
Rety.
Czy to żółw?
To Teddy.
Jest nieśmiały.
Mama budowała mu basen, żeby miał dostęp do wody.
Tęskni za nią. Jak my wszyscy.
Daj mu trochę czasu.
Nie pominęłaś kogoś?
Nie pominęłaś kogoś?
Roy.
Kto to?
Chłopiec-kameleon.
Zabrali go wczoraj, gdy tu trafiłeś.
Nie wiem, JoJo.
Nie wiem, kiedy wróci.
Roy.
DOM
Od razu lepiej.
Wszystko trzeba dziś robić samemu.
Czemu najlepsi konserwatorzy musieli umrzeć pierwsi?
Dużą masz rodzinę?
Tylko nas dwoje.
Zwlekaliśmy z dziećmi,
a potem natura zdecydowała za nas.
Nie chcieliśmy zwierzaków.
W Rockbridge nie akceptujemy zwierzodzieci.
Teraz chyba mówi się „hybrydy”.
Spodoba się tu wam.
Mamy doskonałą ochronę.
Twyla dba o ogródek.
Mamy zapasy alkoholu. Co dwa tygodnie zapraszam na drinki.
Sąsiedzi przygotowali prezent.
Cieszymy się z kolejnego lekarza.
Mąż nie prowadzi już praktyki.
To jak z jazdą na rowerze.
Zapomniałabym.
Tu zabił mnie twój koń, Trixie.
A ty z Adim to zatuszowaliście.
Zatuszowaliście…
Długo byłam nieprzytomna?
Od wczoraj.
Nigdy nie wytrwałaś tyle bez dawki.
Jak?
Dali mi laboratorium.
Od przybycia tu ciągle pracuję.
A sekretny składnik?
Powiedzmy, że mają tu jego źródło.
Musiałeś zrobić to sam?
Dziękuję, Adi.
Odpoczywaj.
Wiele przeszłaś.
Ty też.
Hej.
Kiedy stąd wyjedziemy?
Niedługo.
Być może razem z lekarstwem.
Wystarczy, gołąbeczki.
Idziemy.
Nie potrzebuję kombinezonu.
Od dziesięciu lat śpimy w jednym pokoju.
Rozkazy Abbota.
No proszę.
Ani chwili wytchnienia.
Co pan na to?
Bardzo różowe.
Miał pan pracować nad lekarstwem, nie jakimś półśrodkiem.
Najpierw moja żona.
To dzięki niej robię, co każecie.
Bez niej nie macie na mnie nic.
Jeśli umrze,
to pan też.
Za parę dni ruszam w ważną podróż.
Po powrocie oczekuję wyników.
Przepraszam, ale jestem wyczerpany.
Przypadłość zabiła dziś rano 32 osoby
w mieście dawniej zwanym Albuquerque.
Nie śpię od trzech dni.
Ile ludzi tam teraz żyje?
- Muszę odpocząć. - Kilkaset.
- I tak nie lubiłem Albuquerque. - Wszędzie jest tak samo.
Tak wygląda nowa fala zarazy.
Straszne, ale muszę jasno myśleć, żeby działać.
Pan się bawi w dom z martwą żoną,
a zaraza, która wybiła 98% ludności,
mutuje w niewyobrażalnym tempie i zaraz nas dopadnie.
Ma gdzieś pana i pańską żonę.
Na pewno nie potrzebuje też snu.
Wie pan czemu?
Bo jest od pana mądrzejsza.
Wyśpi się pan po śmierci.
Bez postępów żona nie dostanie kolejnej dawki.
Ta nie wystarczy na długo.
Więc radzę się pospieszyć.
To potrwa tygodnie.
Za parę tygodni będziemy martwi!
Ma pan trzy dni.
Mam wielkie plany.
No comments yet. Be the first to leave one.