124 บรรทัดแรก
Ona kłamie. Prezydentka.
To Rosjanie. To Chiny. To nie...
Tak by to wyglądało, gdyby to była prawda, nie?
Mówilibyśmy, że to niemożliwe.
Tak byśmy mówili, gdyby to się działo naprawdę.
Prawda? I mówimy to właśnie teraz.
Wiecie, dokąd nas wiozą?
Coś poważniejszego stało się na północy.
Zaatakowano całe miasteczko.
Przygotujcie stenty pediatryczne.
Co?
W radiu mówili, że coś uderzyło w szkołę.
Tak powiedzieli: „coś”.
Żelki? Ja wolę Skittlesy.
- Musimy zawrócić. - Co?
- Zatrzymajcie się. - Co ty...
- Muszę się zatrzymać. - Co?
Hej. Zatrzymajcie się.
Hej, muszę zawrócić.
- Nie mogę zawrócić. - Muszę wracać!
- Nie mogę zawrócić. - Muszę do nich wracać!
Inwazja
Halo?
Luke? Sarah?
Ahmed?
Luke? Sarah?
Ahmed!
Sarah?
Ahmed!
Trzymaj się belki. Nic nie mów.
- Mamo. - Mamusiu.
Już dobrze.
Nic mi nie jest. Kocham was.
Tak bardzo was kocham.
- Boję się. - Tak was kocham. Mama jest przy was.
Musimy być cicho.
- Jestem przy was. - Dobra.
Myśleliśmy, że...
Nie. Jestem tu.
Zawsze będę przy was. Nigdy was nie zostawię.
Cicho. Proszę!
Dobrze.
Oczywiście.
Hej.
Nie.
- Jesteś ranna? - Nie. To... nie moja.
To nie moja krew.
Chcą nas zabić
albo zabrać nas... na swoje statki.
Gdzie są ich statki?
Nikt nas nie zabierze. Nikt mi was nie odbierze.
Może chcą po prostu wody?
Planeta składa się w 70% z wody. Więc nie chodzi im o nas.
Nie chodzi o nas.
Chcą tylko wody. Dlatego przybyli.
To czemu to jest tutaj?
Są tutaj, żeby nas zabrać. Niby dlaczego...
Naoglądaliście się filmów.
Nie wiemy, czego to coś chce.
Nie wiemy, czy czegokolwiek chce.
Cokolwiek to jest, przekona się na własnej skórze,
że mamy najlepsze wojsko na świecie.
Ale czy to najlepsze wojsko we wszechświecie?
Hej.
Myślicie, że zapomniałam?
Proszę.
- Nie, dziękuję. - Mam cię namawiać do jedzenia słodyczy?
Luke, chcesz trochę?
- To koniec świata. - Kochanie.
Naprawdę.
Objawienia.
„I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową,
bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły,
...i morza już nie ma”.
Mamy tu za mało powietrza.
Stanie się coś złego. Wiem o tym.
- Mamo? - W porządku.
Kochanie, musimy zachować spokój.
- Nie słuchasz mnie! - Słucham cię.
Hej. Musimy być cicho, dobrze?
Jesteś tu gościem! Co ty tu w ogóle robisz?
Proszę, bądź cicho.
Nie uciszaj jej.
Wypijają całą wodę. Nie ma jedzenia.
Jest ich zbyt wielu!
- Niech sobie idą! - Cicho, kochanie.
Dobrze. Pójdziemy. Dzieci.
Aneesha. Nie idziemy.
- Dzieci, Ahmed. - Nikt nigdzie nie idzie.
Oni idą.
Nie wiemy, co tam jest.
Zrobiło się ciszej. Będzie dobrze. Po prostu...
Nikt się nigdzie nie wybiera.
Dobrze.
Jeśli narobicie hałasu, narazicie nas.
Nie dopuszczę do tego. Wszyscy posiedzimy tu w ciszy.
Myślałam, że broń nie jest naładowana.
Nie chciałem cię straszyć,
kiedy zapukałaś do nas, szukając dziecka.
Mam tu dwie kule.
Jedną zmarnowałem na to coś na dole, mam jeszcze 50.
- Zastrzelisz nas? - Dobra. Uspokójcie się.
- Pozwól im odejść. - Nie bądź głupi.
Jeśli strzelisz, narobisz więcej hałasu, niż gdybyśmy po cichu odeszli.
Odłóż broń.
Doprowadzisz do nas to coś.
Chodźcie, dzieci.
- Nie... - Przestań.
Zostaw ją.
Nie!
Cholera.
Sarah.
Chodź.
Proszę. Cicho. Kochanie.
Dla mamusi, proszę.
Proszę.
Pomocy.
- Trzymam cię. - Dobrze.
Skup się na mnie.
Trzymaj się.
Trzymam cię.
Kochanie!
Kochanie!
Kochanie!
No comments yet. Be the first to leave one.