The first 52 lines.
Ja też ponoszę straty.
Następna dostawa będzie na czas. Obiecuję.
Oczywiście, że mam plan B.
Nie przez telefon.
Wiedzą, gdzie są?
Po cholerę je tu przywiozłeś? Wywieź do lasu.
I co... pozbyć się ich?
Chcesz brudzić ręce? Jest minus 20.
Szef nie pozwalał psuć dobrego towaru.
Teraz ja jestem szefem. Sprowadź ludzi z Polski.
Zrozumiano?
Frytek i lodów nie było, ale...
mogę kupić ci coś w sklepie.
Rozumiesz, co mówię? Znasz rosyjski?
Dobrze, jak chcesz.
To pierwszy raz?
Nie ma się co wstydzić, to normalne. Zajmę się tym.
Tylko mnie nie odpychaj, dobrze?
Zaraz wrócę.
- A tego? - Nie.
A wasze dokumenty?
Były wystawione na nieistniejące firmy. Wiedziałeś o tym?
Nie. Obiecali, że będzie legalnie.
Prokuratura gówno obchodzi, co ci kto obiecywał.
- Mieliście rzeczy z domu Gauzów! - Ja chciałem tylko paszport.
- Inni kradli. - Inni...
Twój kolega, co uciekał w tunelu... Był ranny, dlaczego?
Artiom skaleczył się szlifierką. Kazali mu robić przy stolarce.
- Uciekaliście razem? - Tak.
- Nikt się nie zgubił? - Nie.
Znasz to miejsce?
Nie. A co z Artiomem? Słyszałem strzał.
- Po co uciekaliście? - Mogę wody?
To mnie aresztuj!
Gauza mówił, że nas puści, kiedy odpracujemy podróż i utrzymanie.
Chuja prawda. Ciągle doliczał nowe długi.
Raz przyszła kontrola. Policja, Straż Graniczna...
I co?
Do kogo mamy dzwonić?
Przyjechałam, mam tu pracę.
- A Halid? - Jest z ojcem.
- Bardzo wyrósł? - Trochę.
Pobędę tu jeszcze kilka dni. Może uda mi się pomóc.
Słuchaj... powinnaś wyjechać.
Nie wiem, co ci mówiła Dobosz, ale to bardzo niebezpieczni ludzie.
- Trzymaj się od tego z daleka. - Wiem o Markowskim.
Jak się trzymasz?
Nieważne.
Uważaj na siebie.
Wyjedź.
Znasz go?
Tak.
No comments yet. Be the first to leave one.