The first 200 lines.
RÓD SMOKA
Jesteś pewna?
Widział na własne oczy, pani.
Zostań tu i nikomu nie mów.
Pomóż mi się ubrać.
Kto wie?
Moja służka, Talya.
I kilkoro innych.
Widziałam go nocą.
Nim...
Powiedział, że chce, by Aegon został królem.
To prawda.
Z jego własnych ust.
Ostatnie słowa słyszałam tylko ja.
A teraz on nie żyje.
Cóż takiego nie może czekać do rana? Dorne uderzyło?
Król nie żyje.
Płaczemy po Viserysie Zgodliwym.
Naszym władcy.
Naszym przyjacielu.
Przyjacielu, który zostawił nam dar.
Z ostatnim tchem wyjawił królowej życzenie,
by to jego syn, Aegon,
został następnym władcą Siedmiu Królestw.
Możemy zatem realizować
z dawna gotowe plany.
Owszem, a pracy jest sporo, jak wiecie.
Dwóch kapitanów Straży Miejskiej
pozostaje lojalnych wobec Daemona. Wymieńmy ich.
Lordzie Lannister?
Złoto zabezpieczone. Podzielimy je.
Wyślijmy kruki do sprzymierzeńców z Riverrun i Wysogrodu.
Czy to oznacza, że mała rada
w tajemnicy przede mną chciała osadzić mego syna na tronie?
Nie było powodu obciążać cię tymi mrocznymi sprawami.
Nie będę słuchać,
jak spiskujecie, by podmienić wybraną przez króla następczynię na oszusta!
Pierworodny króla to nie oszust.
Setki lordów i rycerzy przysięgało księżniczce!
20 lat temu. Większość nie żyje.
Słyszałeś namiestnika. Król zmienił zdanie.
Mam 76 lat.
Znałem Viserysa dłużej niż ktokolwiek przy tym stole
i nie uwierzę, że wyznał coś takiego na łożu śmierci,
za świadka mając jedynie matkę chłopaka!
To przejęcie władzy! Kradzież!
- To zdrada! - Zważ na słowa, Lymanie.
Wczorajszej nocy król miał się całkiem dobrze.
Kto z was może przysiąc, że Viserys zmarł śmiercią naturalną?
A którego z nas oskarżasz o królobójstwo?
Nie dbam o to, czy to jeden z was, czy wszyscy, lecz nie wezmę w tym udziału!
Siadaj!
Rzuć miecz i zdejmij pelerynę, ser Cristonie.
Jestem twoim lordem dowódcą. Rzuć miecz.
Nie zniosę, by w mojej obecności obrażano królową.
Nie zostałam obrażona, ser Cristonie. Odłóż miecz.
- Do tego już przyszło? - Dość, lordzie dowódco.
- Usuńmy lorda Beesbury'ego. - Nie.
Drzwi pozostaną zamknięte, dopóki nie skończymy.
Koniec Burzy jest niepewny.
Lord Borros może nas nie poprzeć,
lecz ma cztery niezamężne córki.
- Właściwa propozycja... - A Rhaenyra?
Nie możemy oczywiście pozwolić, by pozostała wolna
i zaczęła gromadzić sprzymierzeńców.
Chcesz ją uwięzić?
Ona i jej rodzina dostaną szansę,
by publicznie przysiąc wierność królowi.
Nigdy nie klęknie. Daemon także, jak wiesz.
Zamierzasz ich zabić.
A wy się zgadzacie?
Twój ojciec ma rację, pani.
Żyjąca rywalka to zaproszenie do rozlewu krwi.
To nieprzyjemne, owszem,
lecz konieczne poświęcenie, by zapewnić Aegonowi tron.
Pozostaje też Daemon. Król nie chciałby...
Na pewno nie chciał śmierci córki!
Zaprzeczysz, że ją kochał?
- A jednak... - Jeszcze słowo,
a trafisz na Mur!
Co zatem sugerujesz, pani?
Czas ma kluczowe znaczenie.
Lordzie dowódco Westerling,
poprowadź rycerzy na Smoczą Skałę. Bądź szybki i skuteczny.
Jestem lordem dowódcą Gwardii Królewskiej.
Rozkazywać może mi jedynie król.
A dopóki żadnego nie ma,
nic tu po mnie.
Przeznaczone nam pragnąć tego, co dane innym.
Jeśli ktoś coś posiada, ktoś mu to odbierze.
Tak, księżniczko.
Gdzie Aegon?
Nie tutaj.
I nie w swych komnatach.
Ojcze...
Chodź.
Co się stało?
- Twój ojciec... - Pod podłogą czai się bestia.
Najdroższa!
Ser Erryku.
Gdzie książę?
Wybacz, panie, lecz nie wiem.
Jesteś jego obrońcą.
Celowo oddala mnie od siebie, a potem się wymyka.
Sądzę, że potajemnie opuścił Twierdzę.
Przebywa w mieście.
Znajdź go.
Weź jedynie brata.
Zrzućcie peleryny.
Nikt nie może wiedzieć, kogo szukacie.
Nawet królowa.
Panie.
Ma trafić wyłącznie do mnie.
Co to ma znaczyć?
Straże! Straże!
Księcia nie ma w zamku, pani.
Ser Erryk szuka go w mieście.
Ser Erryk zna księcia i ma przewagę.
Pokładam wiarę w tobie i twej wiernej służbie, ser Cristonie.
Aegon musi trafić do mnie.
Zależy od tego los Siedmiu Królestw.
Zaklinam na wszystko, co czujesz do swej królowej.
Nie zawiodę cię.
Pójdę z tobą.
Nie chcę tego, Aemondzie.
- Jeśli coś się stanie... - Cole mnie potrzebuje.
Nie tylko ser Erryk zna zwyczaje Aegona.
Na 13. dzień imienia Aegon zabrał mnie na Jedwabną.
Czuł się w obowiązku sprawić, bym był równie dobrze wyedukowany jak on.
Przynajmniej tak go wówczas zrozumiałem.
Nie nadążam.
„Czas zamoczyć” - rzekł.
Kobiety są wcieleniem Matki i należy o nich mówić z szacunkiem.
Wczorajszej nocy zapodział się nasz kompan od kielicha.
Wiemy, że upodobał sobie ten przybytek, dlatego zapytujemy,
czy wiesz, gdzie przebywa.
Jak wygląda?
To delikatna kwestia.
Szukamy młodego księcia Aegona.
Ufam, że mogę liczyć na twoją dyskrecję?
Księcia tu nie ma.
A był? Może wcześniej?
- Znacznie wcześniej. Lata. - A ostatnio?
Nie bywa już na Jedwabnej.
Stał się znacznie...
mniej wybrednym klientem.
To znaczy?
Życzę szczęścia, panie.
I twemu przyjacielowi.
Wyrosłeś.
Viserys zmienił swą wolę i tyle.
Przysięgaliście Rhaenyrze,
teraz klękniecie przed przyszłym królem.
W tej kwestii muszę się naradzić z członkami rodu.
Nie wyjdziesz, dopóki nie poznamy twych intencji.
Nie jestem krzywoprzysięzcą.
Nie ugnę kolan.
Ktoś jeszcze?
Fellowie...
dotrzymają przysięgi złożonej księżniczce.
Doskonale.
Niech żyje król.
Niech żyje król.
Jednak nie znasz nawyków Aegona.
Może być w rękach najemników na statku do Yi Ti.
A może być martwy.
Oby nie, przez wzgląd na twą matkę.
Zerknijmy.
Idź. Rusz się.
Już!
Ile mają lat?
Jakieś 10.
Zapuszczają sobie paznokcie i piłują zęby.
Chcą być straszniejsze.
- Dalej! - Książę Aegon
spędza tu noce.
Wiesz już, jaki jest,
lecz to nie wszystko.
- Aegona? - Zapewne jedno z wielu.
Oto ja, dobry żołnierz, przemierzam miasto,
szukając utracjusza, który nigdy nie dbał o to, co mu należne.
To ja, młodszy brat, który ćwiczy się w historii, filozofii,
mieczu, dosiada największego smoka,
to ja powinienem być...
Wiem, co znaczy w znoju zdobywać coś, co inni dostają darmo.
Nie znajdziemy go.
Jesteśmy przyzwoitymi ludźmi i obce nam takie bezeceństwa.
To jego tajemnice, które tak kocha.
Jestem następny w kolejce do tronu.
Jeśli po mnie przyjdą, nie zamierzam się kryć.
Coś trzeba uczynić. Aegon nie może władać.
Tolerowałeś jego nieprawości.
Bo przysięgałem.
Od myślenia jest namiestnik. My przysięgaliśmy służyć.
Pozwólcie, panowie.
Nie znajdziesz tu kupca na wdzięki.
Mogę was zabrać do księcia.
A raczej do tej, która wie, gdzie jest.
Wyjaśnię, za opłatą.
Dostarcz go nam, a zapłacimy.
No comments yet. Be the first to leave one.