Agent Kim Reactivated

Agent Kim Reactivated (김부장)

Download Polish Subtitle

Season 1

Release info

Agent Kim Reactivated S01E10 1080p NF WEB-DL ENG ITA KOR x264-TheBlackKing
A Commentary by chargephoton88

Tags

webdl
Published on: 2026-08-21
Downloads: 0
Hearing Impaired: No
FPS: 23.976

Polish subtitle preview

The first 200 lines.

‎REAKTYWACJA AGENTA KIMA

‎PRALNIA

‎Co jest?

‎Nie ruszać się, bo wszyscy umrzemy!

‎Na ziemię!

‎Do wózka.

‎Uwaga!

‎Wejść.

‎Co się stało?

‎Oni…

‎uciekli.

‎ODCINEK FINAŁOWY

‎W stronę schodów.

‎Zaraz.

‎Co ty tu robisz?

‎Przybyłeś mnie uratować.

‎Park Gang Seong.

‎Numer 66 jest teraz po naszej stronie.

‎Opuść broń.

‎Podobno osobą, która zabiła mi brata…

‎byłeś ty.

‎Co…?

‎O czym ty mówisz?

‎Park Yeong Gwang zginął z rąk

‎drani z Południa.

‎- Na misji. ‎- Mówiłeś, że zabił go 66.

‎Chodzi mi o to, że…

‎Nic nie mówisz?

‎Powiedz, że to nie byłeś ty.

‎Ja…

‎nie mogłem go uratować.

‎To wszystko.

‎Przesuń się.

‎Ale już!

‎Myślisz, że tak będziesz bezpieczny?

‎Złamałeś rozkaz Partii!

‎Porozmawiam z władzami Korei Południowej.

‎Zdezerterujemy razem.

‎- Znajdziemy… ‎- Milcz!

‎Spytam cię o jedno.

‎Dlaczego chronisz tego drania?

‎Sang-a.

‎Spokojnie.

‎By chronić swoją córkę.

‎Ważniejsza jest ochrona ludzi,

‎na których mi zależy…

‎niż zabicie wroga.

‎Dostaniesz kolejną szansę.

‎Zaufaj mi i odejdź.

‎Szybko, wsiadajcie!

‎Przegonili mnie, więc jeździłem w kółko!

‎Co się dzieje?

‎Panie Kim.

‎Puśćcie ją.

‎PUNKT KONTROLNY

‎Słyszałem strzały. ‎To coś poważnego? Coś się stało?

‎Nie, nic poważnego. Sprawy wewnętrzne.

‎- Proszę jechać. ‎- Mam więcej prania do odebrania.

‎Następnym razem. ‎Proszę jechać. To pilna sprawa.

‎- Dobrze, dobranoc. ‎- Dobranoc.

‎Zamknąć przejazd.

‎Możecie wyjść.

‎- Weź go do szpitala. ‎- Co?

‎- Trudno wytłumaczyć ranę postrzałową. ‎- Dzwoń do generała. Pomoże.

‎- Gdzie Sung Han-soo i Park Jin-cheol? ‎- Wsiedli do auta Ju Gang-chana.

‎- Ju Gang-chana? ‎- Tak.

‎Han-soo.

‎Gdzie jesteś?

‎Co się dzieje?

‎Kim. Przepraszam.

‎Panie Kim.

‎Panie Kim?

‎Jedźmy.

‎Nie powie nam pan?

‎- Zabierzcie go do szpitala. ‎- Dobrze.

‎Przepraszam.

‎Jak nie przyjdziesz,

‎dzieci zginą.

‎Proszę.

‎Błagam cię.

‎Zaraz będę.

‎REAKTYWACJA AGENTA KIMA

‎KILKA GODZIN WCZEŚNIEJ

‎Kim jesteście?

‎Dopiero co umyłem.

‎- To on. ‎- To szkoła Taekwon-do.

‎Zdejmijcie buty.

‎Co jest?

‎Da-bin?

‎Tak, to ja.

‎Kim jesteście?

‎Brać go.

‎Proszę pana.

‎Dlaczego pan nam to robi?

‎Wypuśćcie nas.

‎Natychmiast nas rozwiążcie!

‎Proszę pana,

‎proszę nas wypuścić.

‎Proszę!

‎PREZES JU GANG-CHAN

‎Gotowe.

‎Zaryzykujesz życie dla dzieci przyjaciół.

‎Zaskoczyłeś mnie.

‎Ale wy zrobiliście to samo.

‎Teraz wybierzcie.

‎Zabijecie przyjaciela…

‎czy swoje dzieci?

‎Przepraszam…

‎że was w to wciągnąłem.

‎Jak 66 zginie, dzieci przeżyją.

‎Macie jakiś wybór?

‎- Nie! ‎- Da-bin!

‎- Przestań! ‎- Da-bin!

‎- Ojcze! ‎- Tato!

‎Pomóż nam!

‎Tato…

‎Zrobię, co zechcesz, tylko przestań!

‎Kim.

‎Jin-cheol.

‎Han-soo.

‎Musicie mnie zabić…

‎dla swoich dzieci.

‎Ogarnijcie się!

‎Wstawaj.

‎Kim!

‎Musi być jakieś rozwiązanie.

‎Skup się na dzieciach.

‎Skup się!

‎Han-soo!

‎Kim.

‎Rozczarowujące.

‎Nie włożyliście w to serca.

‎Dam wam pięć minut.

‎Jeśli nie zginie,

‎sam zastrzelę dzieci.

‎Ojcze!

‎- Tato! ‎- A potem zastrzelę 66.

‎Pomocy!

‎Ojcze.

‎- Tato! ‎- Ojcze!

‎Ojcze…

‎Na co czekacie?

‎Dzieci was wołają.

‎Tato!

‎- Ojcze! ‎- Tato!

‎Jeszcze, jeszcze!

‎Wstawaj.

‎Wstawaj, powiedziałem!

‎Wstawaj!

‎Tae-hun…

‎i Da-bin…

‎Uratujcie ich.

‎I…

‎zaopiekujcie się…

‎Min-ji.

‎Smutne, będziesz za nią tęsknił.

‎Wróć.

‎Będę czekać.

‎Wrócisz.

‎Jesteś moim tatą.

‎Raz.

‎Dwa.

‎Trzy.

‎- Tato! ‎- Wujku!

‎Cztery.

‎- Cholera. ‎- Wstawaj.

‎Wstawaj, powiedziałem!

‎Trzy sekundy.

‎Trzy sekundy wystarczą.

‎- Da-bin! ‎- Tato!

‎Postrzelono cię. Jesteś cały?

‎- Nie postrzelono mnie. ‎- Nic ci nie jest?

‎Nie.

‎- Zrobiłem unik. ‎- Serio?

‎- Nie trafił? ‎- Nie.

‎Jesteś cała? Pewnie się bałaś.

‎- Moja biedna Da-bin! ‎- Nic mi nie jest.

‎- Gdyby coś ci się stało… ‎- Mówię, że nic mi nie jest!

‎Szybko, uwolnij mnie. Ale jesteś wolny.

‎- To boli! ‎- Zostaw moje włosy!

‎Już nie dotykam.

‎Nic ci nie jest.

‎Tak, spoko.

‎Chodźmy.

‎Wszystko dobrze?

‎- Tak. ‎- Możesz wstać?

‎Nic mi nie jest.

‎Serio.

‎Kim!

‎Żyjesz?

‎Dzieci są całe?

‎- Nic im nie jest. ‎- A ty?

‎- A jak myślisz? ‎- Ledwo żyje.

‎W końcu to my cię pobiliśmy.

‎- Jednak cztery sekundy. ‎- Dlatego dostał kulkę.

‎To tylko draśnięcie.

‎- Jesteś cały? ‎- A jak myślisz?

‎Ledwo żyje.

‎Ten jeszcze żyje.

‎Panie prezes.

Comments

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left