The first 200 lines.
MORDERSTWO W MASYWIE MAURÓW
- Żandarmeria Narodowa. - Dzień dobry.
Poproszę dowód.
To moja wizytówka.
W porządku, dziękuję.
Dziękuję.
Dzień dobry. Kapitan Alex Lançon.
Wojskowe sprawy prawne.
Proszę.
Uszanowanie, kapitanie.
Chorąży Rousset. Oczekiwaliśmy pana.
Na czym stoimy?
Dopiero przyjechaliśmy, technicy ledwo zaczęli.
Kim jest ofiara?
Jeszcze nie wiemy. Porucznik Giraud powie więcej.
Prowadzi sprawę?
Tak, a co? Zna ją pan?
Nie.
To ona.
Wrócę do chłopaków.
Dzięki.
I jak to wygląda?
Tu jest rana.
Widzisz?
Tu kolejna.
Po kulach?
Nie sądzę.
To wygląda na ostrze.
To nie nóż, rany nie są dość czyste.
Autopsja powie nam więcej.
- Tak? - Dzień dobry.
Kapitan Lançon, sprawy prawne.
Podobno ma pan nam pomóc.
Jest pani na mnie skazana.
Miło mi. Porucznik Diane Giraud.
Co wiemy?
Niewiele.
Zabójstwo. Nie zidentyfikowaliśmy ofiary.
- To nie jest wojskowy strój. - Nie.
Nieregulaminowe buty. Cywil?
Już pan rezygnuje?
Nieważne, czy jest cywilem.
Zostanę, aż oczyszczą wojsko z zarzutów.
Takie są zasady.
Wiem, jak jest.
Cześć, Michel.
Nie możesz tu być!
Przestań podsłuchiwać.
Możesz zawalić całą procedurę.
Idź już!
Michel, wracaj do samochodu.
Dobra, skończyłem.
Co on tam robił?
Mogę długopis?
To też. Dzięki.
- Oddam później. - Nie trzeba.
- Inny kąt. - I głębokość.
Był na drzewie, spadł po pierwszym strzale.
Zabójca go dobił. Drugi strzał.
To ma sens.
Co robił na drzewie?
Nie wiem.
Często mamy włamania na strzelnicy.
Antymilitaryści. Nie wchodzą na drzewa.
Stoją przed czołgami z transparentami.
Jak sobie z nimi radzicie?
Strzelamy do nich.
Nie, wyprowadzamy ich!
To próbki?
Na to wygląda.
Ekolog-aktywista?
Możliwe.
Laura to odblokuje.
Jeśli coś tu jest, znajdą to.
Mroczny Łucznik.
- Znasz? - Słabo.
Zatwardziali ekolodzy. Może był członkiem.
- Co? - Nic.
Wyduś to z siebie, kapitanie.
Zastanawiałem się, kim był ten facet.
Pojawił się znikąd, a ty go chyba znasz.
Dawny kolega.
Szkolił nas. Wszyscy go znają.
- Żandarm? - Świetny żandarm…
póki…
Dopóki co?
Wczesna emerytura z powodów zdrowotnych.
- Cholera. - Tak jak mówiłeś.
Alzheimer zaczął wpływać na jego mózg.
W jednej chwili czuje się dobrze, po czym znika w swoim świecie.
Przykro mi.
Na pewno był dobrym człowiekiem.
Wciąż jest.
Tak. Bardzo cię to poruszyło.
Tak, zwłaszcza że to mój ojciec.
MROCZNY ŁUCZNIK
Idziesz?
Mogłem przyjść po cywilnemu.
Spokojnie.
Jeśli chodzi o włamanie, darujcie sobie.
Tu nie ma nic wartego kradzieży.
Nie dlatego tu jesteśmy.
Ale powinniście to zgłosić.
Co byście z tym zrobili?
Zabrali jakiś sprzęt, stare kostiumy.
Nic cennego.
Pewnie to wyrzucili.
Ale przez to mamy problem z jutrzejszym przedstawieniem.
- Teatr? - Nie.
Mroczny Łucznik na żywo.
Turyści to lubią, przydaje się w finansowaniu.
Dlaczego przyszliście?
Zobaczyć, czy wszyscy się dziś stawili.
Nie po to, by pomóc. Żeby nas aresztować?
Jesteśmy tu, bo to ważne!
Wszyscy już są?
Jakieś niewyjaśnione nieobecności?
Może. Co was to obchodzi?
Nie!
Jérôme Pessac. Wspinał się na drzewa,
by pobrać próbki: pyłki, owady.
Monitorujemy zanieczyszczenia, by pokazać,
że wojsko niszczy miejscową dziką przyrodę.
Wszyscy go lubili.
Nie rozumiem.
Mówi pani, że Pessac był lubiany.
I co z tego?
Nikt nie zauważył, że go nie ma?
Zaginął ktoś ważny i nikogo to nie obchodzi?
Zupełnie nie o to chodzi.
Był bardzo zaangażowany, twardy.
Gdy usłyszał o planach ewakuacji w Nantes,
zniknął na kilka tygodni.
Kiedy nie było go z nami,
myśleliśmy, że walczy o coś innego gdzieś indziej.
To małe stowarzyszenie.
Robimy, co możemy z tym, co mamy.
Był prawdziwym buntownikiem.
Zawsze namawiał, by pójść o krok dalej.
Czyli nie wszyscy go lubili.
Nie.
Ale wszyscy stąd tak.
- Ci, którzy zniszczyli naturę. - Miał rodzinę?
Nic o tym nie wiem.
Dziewczynę?
Nie mówił o swoim życiu prywatnym.
Gdzie mieszkał?
Nie wiem.
Miał z kimś na pieńku?
Poza żandarmerią?
Jérôme pokłócił się
ostatnio z kimś.
Z dupkiem, który prowadzi obóz dla dzieci.
Bernard Dufour?
Nie lubi go pani?
Niezbyt.
Myśliwy. Jeździ terenówką.
Zawsze miał z nami na pieńku.
Nawet doniósł na Jérôme'a po kłótni.
Nie przepuści okazji, by wbić nóż.
Zobaczymy się z Dufourem. Dzięki za pomoc.
Jasne.
Jérôme Pessac. Dowiedz się o nim wszystkiego.
Podobno policja go znała. Laura…
Sprawdź, czy Bernard Dufour składał na niego skargi.
Dzięki.
Co to za obóz?
To organizacja zajmująca się młodymi przestępcami.
Nigdy nie mieliśmy z nimi problemu.
Halo?
Dzień dobry. Żandarmeria do pana Dufoura.
Już otwieram.
Dzień dobry.
Porucznik Giraud.
Kapitan Lançon. Zastaliśmy Bernarda Dufoura?
Jest na zapleczu. Zapraszam.
Dziękuję.
To dom poprawczy?
Nie, dajemy dzieciom drugą szansę.
Nie przysyła ich sąd,
tylko rodziny i starsi bracia.
Pracujemy w ramach wolontariatu.
Próbujemy ich ukierunkować.
Bernardzie? Państwo do ciebie.
- Dzięki, Rico. - Do widzenia.
- To partner? - Nie, tylko mi pomaga.
Trafił tu jako nastolatek z problemami i został.
Opowiedział o waszej placówce.
To za duże słowo, my tylko pomagamy dzieciom z problemami.
Co państwa tu sprowadza?
Jérôme Pessac, członek Mrocznego Łucznika.
Podobno mieliście konflikt.
Można tak powiedzieć.
Co się stało?
To było jakiś czas temu.
Kłóciliśmy się o nazwę stowarzyszenia.
Dlaczego?
Chciałem ją tu wykorzystać, to idealna nazwa.
Nawiązuje do przekazywanych wartości.
Młodzież potrzebuje punktu odniesienia.
No comments yet. Be the first to leave one.