The first 200 lines.
ODDZIAŁ SPECJALNY ECHO 3
Sophie.
Jak tam, Jairo?
Hej, Maria Eugenia!
Javier, jak tam?
Widziałem twojego męża z inną.
Uważaj.
Co słychać?
Patrz, co mam.
Zobaczmy, co przyniosłeś.
Ale ślicznotka.
Ładna ta rybka.
Smacznego.
Tyle mięska, a ja na diecie.
Nie kokietujcie, dziewczyny.
Dbacie o nią? Wygląda okropnie.
Już dobrze.
Przepraszam.
Chciałem tu być, kiedy dotarłaś.
Przyjechałem jak najszybciej.
Nazywa się payara.
Brzydka, ale pyszna.
Miejscowi umieją ją przyrządzić.
Do rzeczy.
Jestem Tommy.
Jestem oczywiście z Wenezueli, ale uczyłem się w USA. Georgetown.
Wiesz, czy...
Wiesz, czy mój mąż żyje?
Dobre pytanie. Możesz mnie pytać o wszystko.
Ale tego nie wiem.
Jedz. To zawsze dobra rada.
Jak długo tu będę?
Nie wiem.
Nie ja decyduję.
Przepraszam, jestem tylko biurokratą z ograniczonym polem widzenia.
Niezbyt prestiżowa praca.
Ale ty?
Zatrudnia cię CIA.
Nie. - Nie?
Te akta to pomyłka?
Jeśli tak twierdzą, tak.
Nie mogę zmienić ich zawartości, ale...
mogę napisać nowe, które zastąpią te obecne.
No to opowiedz mi o sobie.
Jestem badaczką.
Recenzowaną.
Możesz poszukać w sieci.
Pojmano mnie, kiedy zbierałam próbki do badań nad medycyną naturalną.
Badam uzależnienia.
Nastąpiło wielkie nieporozumienie, bo miałam lokalizator GPS
w bagażu.
Nie zwykły lokalizator. Wojskowy.
Tak.
Mój mąż pracuje w armii. Tak samo jak mój brat.
Nasz dom wygląda jak pieprzona zbrojownia.
Szczerze mówiąc, Amber,
użyto mnóstwo broni, żeby kogoś uratować.
Nie obraź się, ale kogoś, kto jest tylko badaczką.
Nie.
Mylisz fakty.
Proszę.
Mój brat jest legendą w siłach specjalnych.
Mój mąż ma zajebiście duże wpływy.
Mają więc środki, żeby zorganizować akcję ratunkową.
To nic złego.
Czy to źle, że mnie kochają?
Nie.
Ale można rozumieć to też tak, że dzięki twoim bliskim,
którzy mają dostęp do tajnych danych, jesteś godna zaufania.
To jasne, że twoja rodzina cię kocha, ale CIA też mogłoby cię kochać, nie?
Wierz lub nie, mam w Langley przyjaciół z czasów studenckich.
Wiem, jak to działa.
Kiedyś byłem pisarzem.
Całkiem niezłym.
Potem zająłem się dodatkowo bezpieczeństwem narodowym.
Pisałem w ciągu tygodnia i zbierałem informacje w weekendy.
Tak jak ty. Dwa życia.
Dlatego czuję, że cię rozumiem.
Do czego to zmierza?
Szczerze?
Prawdopodobnie tu umrzesz.
Odhaczam tylko punkty.
Oboje znaleźliśmy się w tym scenariuszu
i chcę mieć z tobą dobre relacje.
Ja też tego chcę.
Dobrze. Świetnie.
Dziękuję.
Możemy się przecież zaprzyjaźnić.
Wrócę za dwa, trzy tygodnie, żeby spisać twoje zeznania.
Hej, Tomás, mam ci jeszcze coś ważnego do powiedzenia.
Słucham.
Pierdol się.
Podoba mi się to. Naprawdę.
Normalna osoba byłaby przerażona.
Całowałabyś moje buty, tymczasem jesteś bardzo opanowana.
Musiałaś przejść zajebiście dobre szkolenie.
To przez moje dzieciństwo.
Kiedy byłam mała, moja mama miała chłopaka gwałciciela,
i mój brat, który prawdopodobnie zabije ciebie,
zastrzelił go, kiedy miał osiem lat.
Z bliska, sztucerem,
tuż, kurwa, przy mnie.
Myślę, że właśnie to wydarzenie nauczyło mnie czegoś o strachu.
Nabyłam odporności na sadystów.
Czuję, jakby wciąż ze mną była.
Nie mogę w to uwierzyć.
W jedną sekundę wszystko się zmieniło.
Powinna być tu z nami.
Zawiodłam ją, kurwa. Nie ochroniłam jej.
Co tam, Manuel?
Gotowy? - Tak, szefie.
Za minutkę przyjdę. - Dobra.
Dzień dobry.
Już pan jedzie?
Muszę zameldować w Caracas, jak dobrze tu pracujecie.
Zwłaszcza ty.
Słuchaj.
Wiedz, że wszystkim nam przykro z powodu Fami.
Dziękuję. - To co?
Wyjeżdżasz?
Poczekaj.
Zostań tu. Odpocznij.
Pij, jedz. Zasługujesz na to. Ryba jest...
Pojedziesz do Kolumbii?
Nie. Niczego tam dla mnie nie ma.
No to postanowione.
Daj sobie tyle czasu, ile chcesz.
Tak? - Dobrze.
W porządku.
Trzymaj się.
Włącz Amerykankę do programu.
Jasne. - Uważaj na nią.
Jasne, bracie.
Dobra, trzymaj się.
Do tej zatoki
Gdzie rosną arbuzy
Do mojego domu
Nie śmiem już wrócić
Bo jeśli wrócę
Moja mama powie
„Czy widziałaś misia Co drapie się po głowie”...
Kijowo wyglądasz.
Musisz nauczyć się lepiej ubierać.
Zjadłem nieświeżą rybę.
Ale jestem gotowy, żeby zdać raport.
No to mów.
Jest cudowna.
Myślałem, żeby nagrać z nią filmiki.
Dać ludziom trochę uciechy.
Trochę uciechy?
Co ty pierdolisz?
Więcej YouTube’a?
Wyobraź to sobie.
„Dama w opałach, której nie umieją uratować”.
To będzie idealne, bo jest z wojskowej rodziny.
Jeśli sprawię, że wyrzeknie się własnej krwi,
bum, to ma potencjał wiralowy!
Kurwa. To trochę oczywiste, nie?
Ale to przecież dobrze.
Wszystko będzie jasne.
Co będzie jasne?
Jebać YouTube’a.
Prosiłem cię, żebyś się dowiedział, jaką rolę odgrywa w tym wszystkim.
Żadną.
Może jest podwykonawczynią. Nie wiem.
Coś ci się pomieszało.
Pierdolisz albo sam już nie wiem, co się z tobą dzieje.
Wyjeżdżasz z jakimiś głupotami o filmikach na YouTubie.
Kurwa, ale jak mam robić swoje, jeśli mi nie ufasz?
Chcesz, żebym ci ufał? Weź odpowiedzialność.
Daj mi ją. - A weźmiesz?
Dowiedz się tego, natychmiast.
Jaką, kurwa, odgrywa rolę w tym wszystkim?
Dowiedz się albo będziesz miał przejebane.
Dobra.
Gówno tam dobra.
Rusz dupę i do roboty, kurwa.
Załatwione.
Wyjść stąd!
Chcę stąd wyjść!
Lepiej wyjdź.
Stąd!
Nie wchodź tu.
Nie wchodź tu. Nie.
Halo?
Idź sobie.
Idź sobie. Nie możesz tu być.
Halo?
Jestem Amber.
To mój pokój.
Możesz stąd wyjść?
Jaki mamy dziś dzień?
Nie wiem.
Próbujesz mnie wkręcić? - Skądże.
Nie wiedziałam, że tu jesteś.
Drzwi były otwarte.
Jaki mamy dzień? - Nie wiem.
No to nie będę z tobą gadać.
Jesteś z Niemiec?
Od kiedy tu jesteś?
No comments yet. Be the first to leave one.