The first 186 lines.
Strach przed niepowodzeniem.
Dobry wieczór, nazywam się Greg Davies, a program nazywa się Taskmaster.
To tu zobaczycie pięcioro komików walczących o punkty,
których celem jest uniesienie mojej ciężkiej złotej głowy
ponad ich zwykłą głowę, kiedy zostaną nazwani zwycięzcą Taskmastera.
To zupełnie nowy sezon, więc poznajmy zupełnie nowych uczestników.
Oto...
Doc Brown.
Joe Wilkinson.
Jon Richardson.
Katherine Ryan.
i Richard Osman!
Towarzyszy mi także mój wspaniały asystent, pan Alex Horne.
Dobry wieczór.
- - Naprawdę?
Witaj z powrotem, Alex. Jak się masz?
Dobrze, czuję się pewniejszy siebie.
Dużo bardziej teraz w siebie wierzę.
Więc, dziękuję ci za to.
Widzę siebie tak jakby jako twój au pair .
Bo mieszkam w twoim domu i opiekuję się twoimi dziećmi,
i całkiem fajnie się na mnie patrzy. Ładny jestem.
- Jesteś? - Nie uważasz tak?
Nie wiem, czy to zabrzmi negatywnie, czy nie,
ale według mnie wyglądasz trochę jak wycior do butelek.
Pierwsze zadanie, jak zwykle, to zadanie nagrodowe.
Dzisiaj poprosiłeś ich o przyniesienie
ich najważniejszego dokumentu.
Tak.
Okej, więc ten, kto przyniósł najważniejszy dokument
wygra pierwsze punkty, a osoba która wygra odcinek,
wygra wszystkie te ważne dokumenty.
Doc Brown, opowiedz proszę o swoim najważniejszym dokumencie.
To mój pierwszy w życiu, albo jeden z pierwszych
wypełnionych, skończonych, notatników z rymami
z lat, kiedy byłem nastoletnim raperem.
Kto nie miał czegoś takiego?
Jest pełen najbardziej zacnych, szczerych,
irytujących tekstów, jakie można przeczytać.
Pamiętasz jakieś teksty z niego?
"Zapomnij o podróży do wspomnień. Ja podróżuję do krainy bezczelności".
Po prostu okropne.
Bardzo dobrze. Joe, co takiego ty przyniosłeś?
Co ważnego jest w twoim dokumencie?
Um to... mój akt małżeństwa.
Oooo.
Wow.
Tak... rzecz polega na tym...
Kiedy powiedziałem mojej kobiecie, że będę w programie
i potrzebuję ważnego dokumentu,
spytałem, "mogę wziąć mój akt małżeństwa?"
i powiedziała, że nie.
A i tak go przyniosłem!
I bardzo się jej boję.
Autentycznie-- To nie jest żart.
- Bardzo się jej boję, więc... - Wow.
Od razu zacząłem z grubej rury.
Super. Nie no, to będzie ciężko przebić.
Jon, jaki jest twój ważny dokument?
To zaświadczenie potwierdzające, że jestem rekordzistą w Księdze rekordów Guinnessa.
- Ło! - Wow!
O kuźwa.
A w czym jesteś rekordzistą?
Najwyższy występ stand-up na świecie.
Na szczycie góry?
Wystąpiłem... w samolocie.
Ktoś jeszcze wystąpił razem z tobą?
Nie.
Dara Ó Briain i Jack Whitehall byli tam dla wsparcia moralnego.
Obaj są wyżsi od ciebie.
Też wystąpili, Jon?
Ja byłem konferansjerem, więc ja zacząłem.
Uważam, że niektórzy ludzie robią prawdziwe rzeczy, żeby znaleźć się w Księdze.
Nie uważam, że to prawdziwy rekord.
- Ooo! - To tylko moja szczera opinia.
Ale mu nawrzucał.
Niemożliwe, że wierzymy, że Joe Wilkinson jest żonaty,
a to mnie mieszacie z błotem.
Nie spodziewałem się, że to Osman będzie podróżował do krainy bezczelności.
Katherine?
Cóż, mój ważny dokument jest warty 10 tysięcy funtów.
Dużo latam i lubię, kiedy nikt nie irytuje mnie
podczas lotu rzeczami typu występy stand-up.
- Bo byłabym uwięziona. - Tak.
Tyle latam w pracy, że zebrałam wystarczająco punktów
na kupon dla osoby towarzyszącej.
Każdy z was może go wygrać, co oznacza, że gdziekolwiek polecicie,
nawet pierwszą klasą, możecie zabrać ze sobą kogokolwiek,
i ta osoba leci za darmo. Będziecie wyglądać jak szycha.
Świetne.
To faktycznie dobra nagroda.
Super nagroda.
Richard?
Tak jak Jon, mam coś, co jest dla mnie tak ważne,
że wisi u mnie w salonie.
Inaczej niż Jon, mam porządny tytuł rekordzisty w Księdze Guinnessa.
Oooo!
I ty, Brutusie?
Odpowiednio zatwierdzony i tak dalej.
Nie musiałem wsiadać do samolotu.
Uwaga, nerd.
Tak, za nazwanie stolic w minutę, na żywo, w telewizji.
- Ooo. - Tak, wiem.
Tak, super.
- Teraz musisz dokonać decyzji. - Dokonam bardzo szybkiej decyzji.
Chcesz je ocenić od najmniej ważnego do najbardziej ważnego?
Nie. Na pierwszym miejscu jest Joe.
Co?
Nie no, sam pomysł, że zostałbyś sam,
strasznie mnie smuci, nie dam rady.
Pięć punktów!
To małżeństwo to i tak fikcja.
Na drugim miejscu jest Doc Brown.
A pozostałą trójkę daję na łączone trzecie miejsce. To mój plan.
NIE!
Chcesz być na trzecim miejscu, Katherine?
Tak, proszę. Sama.
Dobra, tak będzie.
- Sama? -
Katherine daję na trzecie miejsce, a pozostali--
Dwóch rekordzistów dajesz na ostatnie miejsce?
- na czwarte. - Okej.
Czas na pierwsze właściwe zadanie.
"Połóż te trzy piłki gimnastyczne na macie do jogi..."
"...na szczycie tego wzgórza".
Tego wzgórza?
"Zadanie jest zaliczone, kiedy wszystkie trzy piłki
będą leżeć napompowane i bez ruchu na macie".
"Wygrywa najszybszy".
"Twój czas jest liczony od teraz". Tam?
Jaja sobie robisz?
Um, męczące zadanie?
Nie, jeśli już się pracowało na wysokościach.
Cóż, to ekscytujące zadanie. Nie mogę się doczekać-
Zobaczymy kogoś?
Dobrze. Chcesz zobaczyć dwóch J?
Chcesz zobaczyć Joego i Jona?
- Tak. - Okej. Oto oni.
"Twój czas jest liczony od teraz".
- Tego wzgórza? - Tak, proszę.
Tam na górze? Poważnie mówisz?
Argh!
Nie!
Achh! Chodź tutaj.
O, Boże.
Cholera!
Kuźwa...
Dwie minuty, Joe!
Co?
Minęły dwie minuty.
Cicho bądź!
Nie!
Nie!
NIE!
Ach!
A!
Och! K-
Uch!
Gnojek!
Nienawidzę cholernych wgórz.
Musiałem wrócić po tamtą piłkę.
Wiem, widziałem.
I są.
Skończone?
Skończone! Zatrzymuję czas.
Dziekuję, Jon.
Wal się, Alex.
Nie no, nie wiem, co czułeś jak to oglądałeś,
ale przyszło mi na myśl, że moja 7-letnia siostrzenica
wymyśliłaby lepszy plan niż
"Trzymam dwie i kopię jedną".
Kopałem jedną, co prawda. Próbowałem nieść dwie.
Ja chyba próbowałem kopać wszystkie trzy.
- Tak. -
- Myślenie przyszłościowe. - Tak.
Pomyślałem, "nie będę tego niósł".
Twój czas wyniósł 9 minut i 1 sekundę.
Albo możemy zaokrąglić to do 10 minut.
- Jeśli chcesz. - Jeśli chcesz, tak.
Tak, a my chcemy.
Jon, 6 minut 37.
Czyli prawie 15 minut.
- Tak. -
- Jeśli zaokrąglisz. - Kwadrans.
Około godziny.
Ile minut mu dodamy
No comments yet. Be the first to leave one.